środa, 14 października 2015

Raymond Queneau — Psia trawka (1933–2014)




nie mam wyrobionego zdania, prócz tego, że się rozkręciło i dociągnąłem, by intryga doszła
chwilami bawiłem się nieźle, bo język był barwny, przerysowania zabawne, a i porównania strzeliście trafne
żadne tam konstrukcje, czytałem pchając wózek (głównie)
bardziej pamiętam tę październikową niedzielę w dolinie
muszę przeczytać zajawkę Tomka z LnŚ
a zieleń obwoluty jest bardziej zielona, zaś twarda oprawa ze świetnym czarnym matem



Brak komentarzy: