czwartek, 29 października 2015

Five Easy Pieces (1970)



podczas seansu (w lesie, z wózkiem) mówiłem (nie na głos), czoeku, o co sie ciebie rozchodzi, jednocześnie nie odważywszy się spogladać w lustro
dojmujące
piszą rozprawki o tym filmie

***
a ja znalazłem też taki:
już widziałem kiedyś (z pół) w samotnej telewizji o nieodpowiedniej porze film, którego nikt nie chciał ogladać
a przecież się ogląda
z początku sądziłem, że film jest już niedzisiejszy, a problemy głównego bohatera nie przystają
ale np. to jest przecież z Masłowskiej
troszkę straszny (nie, żebym się przejął), tymczasem prócz fabuły (zdaje się oczywistej i z góry skazanej na niepowodzenie) są tam ujęcia, i ja bym z takich ujęć po prostu zrobił film (który do niczego by się nie nadawał), zostanę więc przy zdjęciach, w ujęciach
ach, jakaż satysfakcja, że kolejny kwadracik z książki do zakreślenia!




Brak komentarzy: