środa, 14 października 2015

13–19.09.2015



13 września, niedziela

zatę Żono ma

wspólne spanie powoduje gorąco i brak tlenu, ale dyżurowanie, choć więcej pobudek, wciąż spokojnie, łącznie z porankiem, przesikami (Ryszard), kupami itp.
***
wybraliśmy się na Zaspę, okazało się na spacer, bo spało
fotelik będzie można sobie wyrzucić, dobrze
foto zaliczone, biedra też, leroy też i mediamarkt też
taka rodzinna niedziela
***
po obiedzie już byłem zmęczony, ale na to rozkojarzenie dobrze działało "Diamonds", które może nie jest nówką, ale jest w bardzo dobrym stanie = wiele razy = świetnie się słucha = no i jest "Circus, circus"
***
drugi spacer zaliczyliśmy
ciut bezsłonecznie
acha, był straszny wałek wykładziny, przeszkadzał pójść po kable
***
zasypianie bardzo dobrze, nadrabiam piwo i palmę
ubrudziłem się pompując rower, za zimno w głowę na jeżdżenie (i stary złom z tego roweru)
***
partyjka Świata Dysku do snu udana, jest element ekscytowania się rozgrywką
nie ma tv do snu, bu


14 września, poniedziałek

zatę Żono ma

dwa browce robią dobry szum, by nie myśleć o nadchodzącym dniu
ale się nie wyspałem, bo jednak za późno polazłem, ale czipsy pyszotka
***
słyszałem nowe Low i wcale mnie nie
stare
Part Chimp — Thriller (2009)
mi robi
***
we wczorajszych "rozmyślaniach":
smutny ze mnie frontman i wokalista, ale Endriu mnie komplementował (mimo moich zapomnień tekstu), nastroju oczywiście nie miałem, choć okoliczności dopisały (pewnie brak piwa i niezjedzone darmowe żarcie), frekwencja (znajomi Gośki) dopisała, chyba w ogóle ładnie wyglądało i brzmiało, prócz naszego poszerzonego składu (to zawsze jest fajne), był Hubert na gitarze elektrycznej (ładnie się przygotował) oraz Dominik (chyba) z elektrycznym ukulele (nie było słychać)
mam problem z tymi imionami obcych ludzi (zamknięcie i izolacja) (może tak wygląda, ale nie odrabiam pańszczyzny, tylko wolałbym piątek) (pewnie na to nakłada się wieloletnie rozczarowanie małymi występami, które nikogo nie interesują, ciężko mi się już ekscytować tymże)
wpadł Wojt, więc wróciłem szybko do domu
"jeszcze nigdy Twój mąż nie wrócił z występu tak szybko i trzeźwy"
***
dzięki Endriu za słuchawki!
***
ja jestem smętny prywatnie, a Richard Hawley oficjalnie, nowa płyta
Richard Hawley — Hollow Meadows (2015)
niestety słabo
***
prócz tego, skoro już byłem objedzony po tyrce, po lekkiej lokomcyjnej, kupiwszy 33 koperty (4,40 zeta)(łącznie), odebrawszy LnŚ (jak zwykle miałaś rację), poszliśmy się działkować z pracą (ostatni raz w zeszły roku), nożyce mi działają, Ty dziubiesz i siejesz, dziecko się nudzi, ale udało się co nieco
***
mnie to w sumie odpowiada cięcie trawy nożycami, mogę ją poznać z bliska
jak ostatnio szedłem w takim zamknięciu ode świata, przeleciał spory wróbel, myślę: "o, wróbelek", matka mówi: "o, wróbelek" i tak pewnie będę miał na starość, skoro już teraz tak mam
***
jak wróciłem, to po przepakowaniu się już przyszło zmęczenie i pora spać, udało się przed 23


15 września, wtorek

zatę Żono ma

15 stopni, więc krótkie spodnie (jeno w tyrce zimmno)
przesłuchuję stare/nowe słuchawki
spacerniak dobrze
***
potem wybrałem się na Heweliusza po pilota, ale nie da rady w 40 min dostać się do Gdańska (a potem się nawet okazało, że muszą znać nr telewizora, pfff)
***
spotkaliśmy się na kwadracie, te lody walnęły mnie po kieszeni, ale smaczne były
spacer do domu
a ono POTWORNIE zgłodniało
"głodny nie jesteś sobą" — potem dopiero mogło się ucieszyć poznawszy tatę
***
potem jeszcze machnąłem się na działkę, gdzie dosiewałem drugi poziom po uprzednim podziobaniu go i zdążyłem jeszcze podlać, zanim dziecko się kompletnie znudziło
***
zbieramy "ekipę" na stateczkowy rejsik
wieczorne ok, a jedzenie jednak później
20 razy powstań do zasypiania i o 21 już wolne!
(koniec palm => Johnny Staccato, odc. 3)
***
przygotowałem, wypiłem ciemne, odsłuchałem
(gupio tak bez dużych filmów)


16 września, środa

zatę Żono ma

musiałem przed snem przesłuchać umpę 2, satysfakcji nie było, następnego dnia przekonałem się, że znowu zabrakło mi wyobraźni i odwagi by zrealizować coś w stylu The Cult Of Dom Keller czy innych tableauowców
ale już nie ma co nad tym płakać, na pewno jest "oryginalnie", a potem będę nagrywał studyjne jazdy i wydawał na winylach
***
nasze dziecko ma po prostu małych rodziców, ot co
***
dzisiaj zapracowany, ale nikt mnie na razie nie wnerwia
***
po biedrze, gdzie się objadłem lodem (nieprawda, wcześniej jeszcze były winogrona i polskie brzoskwinie oraz staruteńka muffinka) się mi odechciało robić, bo już nadrobiłem punktację, a autorzy chuj, nie czekają
***
zabawny Jerzowy esemesik (do pokazania)
***
w końcu chwila dla mnie i dobiłem do 900 filmów, cieszę się
Wybranych pozycji: 900
Średnia wybranych: 5.92
ale jest 40 dziesiątek
***
za chwilę środa:
pochlaj i wyżerka!
***
wyrwałem się szybko
That Man in Istanbul (1965)
Klaus Kinsky pokazuje swoją wampirzą twarz, film mam mnóstwo akcji
***
zauważyłem, że skoro jestem 10 min w sklepie, to już nie chodzę z takim uwielbieniem i nie poluję na promo czy arty z kolejnych akcji tygodniowych frykasów, no nie ma na to czasu
przepakowałem się na kamieniu, pogryzły mnie mrówki
ale lato wróciło, lato!
bez dodatkowych wycieczek, transfer do dziupli też bez przygód, pożarłem pączusia na moście a Adaho oddał megafon (nie mają znowu perkusisty)
dzisiaj nie byliśmy mistrzami świata w graniu, ale głupoty możemy wciąż wymyślać
***
na krótki rękawek do domu — niesamowite
prąd wyłączyli w lesie i przy kolejce
a ja, rozochocony chlebem i kasetą włączyłem letni film (bo lato) i chichrałem się przed snem


17 września, czwartek

zatę Żono ma

mamy ostatki lata
słuchawki jednak łamią się w innych miejscach, trza będzie nabyć, na zimę, jako nauszniki
spacerniak, poranek ładny, lekkie mgiełki, rosa
***
najebka była, a i wyżerka też bośmy latali do kuchni po kromkę za kromką, tego okropnego świeżego lidlowego, typu włoskiego, z masłem
i jeszcze orzeszki w posypce, do kończonego piwa = pełny brzuch dzisiaj z rana
efekty uboczne nieduże, prawie się wyspałem
(ostatnio wiele dziwnych snów, bardzo rozbudowanych, obcy ludzie, obce miejsca)
a teraz w poprzedni dzień wpiszę, co wczoraj
***
robota mi leży, ale musiałem sobie wybrać słuchawki przecież
a jest w czym
***
Death Trip (1967) Kommissar X - DVD
tym razem DVD ma jakość odpowiednią, a nie jak ta szmata z Istambułu, chociaż akcja też tam, oraz Kapadocja!
***
no, film skończył się dobrze
nie wiem czy wybieram bieganininę Belmondo czy popisy Buchholza, ten jest bliżej klasyki spy
acha
Muebles y atrezzo: Miró
gdyż kooprodukcja hiszpańska m.in.
***
i się zdenerwowałem, aż mnie brzuch rozbolał, tram nie jeździły jak trza, jeden stał jak gupi w polu, pieluch nie kupiłem, korektę (teraz!? fff) odebrałem
***
z tym nerwem jeszcze wróciłem do domu, ale z wiechciem chociaż
zabrałem dziecko na działkę, musieliśmy razem deptać trawę i podlewać, bo już nie mogło wytrzymać z nudów i ze zmęczenia na tym kocu, bez NICZEGO, a przecież nawet pniaka do wspinania skombinowałem
dolny poziom wyszarpany i wydziobany, zgrzałem się, toż to 25 stopni dzisiaj było!
***
wieczorne, znowu na zmęczeniu + ten brzuch, chyba z głodu
w końcu po jajku i z kawą zasiadłem do zasypiania
23 pionizacje i godzinka poszła, ale o 21 już wolne!
***
zebrałem sie i do snu siup
ach właśnie, pamiętałem jeszcze w poniedziałek, a teraz już nie
9 miesięcy!


18 września, piątek

zatę Żono ma

właśnie, taki ziew zmęczeniowy dzisiaj, chłodniej, mnie słońca, wietrznie
siedzę i nie mam gdzie zaglądać, znaczy się mam, ale bez energii, a robota czeka (wciąż)
nie wiem, czy na chwilę nie przerwać tej wielkiej kobyłki historycznej, bo bym się zaczytał do znużenia
***
sly vinyl odsłuchane (NIC), kolejny xls, niestety znowu emo, podczytany porcys — te usilne "promowanie" muzyki dla nielicznych, której nie da się słuchać (kolejne wiekopomne zestawienie); na WAFP następne zestawy płyt polskich wykonawców, ileż wszyscy tego trzepią; w końcu będą nowe palmy
=> osłabiony żywotnościowo dzisiaj jestem
pewnie to ciśnienie
***
się nawysyłałem (chyba), a potem nic nie pamiętam, z wieczora również
***
kawałek trawy?
***
zdaje się, że wieczorem miałaś wyjściówkę, a ja miałem wieczorówkę, udaną zresztą, katalogowałem winyle
no i dyżurowanie


19 września, sobota

zatę Żono ma

popsułem jajecznicę zdechłym jajem (już drugi raz w historii), trza było nową
zebraliśmy się nawet za wcześnie i odprowadziliśmy babcię z wózkiem do lasu
przyjechali uczestnicy wycieczki i wybraliśmy się w 1,5-godzinny rejs stateczkiem, gdzie zwiedziliśmy ciut zatoki, kawałek do mostu pontonowego w Sobieszewie i kawałek w stronę rafinerii, obok stoczni Wisła; okazało się, że Stogi to wyspa
silnik hałasował, dzieci się rozochociły i rejs należy uznać za udany
po czym zjedliśmy rodzinnie (na 3 rodziny) pizze i frytki w tawernie, gdyż hotel miał imprezę, czyli ślub właśnie
acha, i im i nam dopisała pogoda, prawdziwa końcówka lata w tym wrześniu
***
objedzeni dotarliśmy na Stogi, tam senność oraz dwie nowe przesyłki, w tym szybka Fat History Month
tę otworzyłem nawet w aucie, kiedy dziecko odsypiało
***
wieczór chyba nas niczym nie zaskoczył
dyżurowanie również




wtorek, 13 października 2015

1–12.09.2015



1 września, wtorek

zatę Żono ma

dzieciaki do szkół
sikanie o 5:30, co ciut zaszkodziło na sen
wróciło lato, z rana 22 stopnie
***
zapuszczam inne filtry na szukanie i znajduję smaczki na dusty:

Ultraista — Ultraista (Temporary Residence, 2012) NM- $4.99
(bo tutaj nazwiska!), czyli żeński Thom Yorke

CSS (Cansei De Ser Sexy) — Donkey (Sub Pop, 2008) NM- $6.99
brazylijskie Pixies z odrobiną elektro

L'Altra — Different Days (Hefty, 2005) NM- 2LP $6.99
miłe elektroniunio (http://pitchfork.com/reviews/albums/4652-different-days/), to co chciał robić ten zespół z Oliwy i kilka takich innych, albo takie slow-core

Yacht — I Believe In You. Your Magic Is Real. (Marriage, 2007) NM- $6.99
trudno mi opisać (http://pitchfork.com/reviews/albums/10154-i-believe-in-you-your-magic-is-real/), elektro, a numer "Don't Stay In Bed" jakby gdzieś słyszalny

***
ale upalec, aż chciałoby się jasne piwo na trawie
chleb kupiony
przychodzę, a tam nikogo nie ma
ale wolność nie trwała długo
już nie chciało mi się na dwór, więc przebujaliśmy wieczór
***
wieczorne dobrze + źle (jedzenie) = tradycyjnie
i niepotrzebnie podlewałem (ta burza w nocy)
ale piwo dobrze smakuje na świeżym powietrzu
jest oddech
i z dłuższą chwilą do spokojnego snu


2 września, środa

zatę Żono ma

Zmarł Oliver Sacks — "Mężczyzna, który pomylił żonę z kapeluszem" — czytałem art o nim jakiś czas temu
***
hałas w nocy (grzmoty + padający deszcz, który szkodzi na ciągłość snu)
rano chłodno, bus się popsuł
***
problemy techniczne z remontem kuchni w tyrce = niepożądane kontakty z górą
a zupa skisła
***
boże, z kim ja jadłem śniadanie!
***
dzisiaj bez zakupów, bez płyt, nic się nie dzieje

chłopcy z U.N.C.L.E. mają 8 filmów:

To Trap a Spy (1964) — jest
The Spy with My Face (1965)
One Spy Too Many (1966) — widziałem!
One of Our Spies Is Missing (1966)
The Spy in the Green Hat (1966) — jest
The Karate Killers (1967)
The Helicopter Spies (1968) — idzie
How to Steal the World (1968) – jest
***
był pochlej i najebka i obżarko
a zacząłem od inter i paczkomatu
potem szlachecki spacer zaparkowy, z ciepłymi skrzydełkami kurczaka, hah, nie robiłem tego od roku, wtedy też rosły dzikie jeżyny na poboczach, ponieważ miałem jeszcze czas, to wspiąłem się na górkę, rosną w słońcu jabłka ze starego sadu
***
we Wrzeszczu widziałem walec, nawet 2 x
oczywiście grało nam się dobrze dobre numery
graliśmy z Johnym w ping-pong!
nagrywać nagrywać
***
przy wieczornej peregrynacji po ciemku obejrzałem jeszcze śmigającą PKMkę, ładnie
zrobił się nastrój na
The Lion in Winter (1968)
a nie na jakieś wesołe filmy czy pogaduszki
praca praca
zasnąłem
***
acha
nielegalne jedzenie bułek z kiełbasą niedźwiedzią jest takie ekscytujące


3 września, czwartek

zatę Żono ma

wstałem
zdrowy
***
więcej skrętu kiszek wywołują u mnie maile itp.
ale już ja się rozpiszę!
***
dzisiaj w pracy gruszki
***
acha, pojechałem na wro bez opóźnień
poleżakowaliśmy, dziecko goniło kota, z zaangażowaniem, zabawne
w domu trochę karmienia, potem bujałem się nic nie robiąc
***
wieczorne z karmieniem wyjątkowo ekstra
wczesny sen = dużo wieczoru
trza było umyć włosy i z tego nicnierobienia obejrzałem godzinę nba, wysłałem e-mail
sen, już taki jesienny



4 września, piątek

zatę Żono ma

już dzisiaj chłodno (15) na moje krótkie spodenki
***
będę miał dużo gruszek
może wino?
***
za drugim podejściem muzyka
William Loose — Vixen
okazała się bardzo chillowa i miła
***
pozałatwiałem kilka spraw, biorę się za następne
***
xls_14 właśnie zszedł z playlisty
***
wow,
środa, 6 stycznia 2010
wpisałem, że:

Ale to nam podsunęło myśl, że powienien powstać film, w którym wszyscy wciąż jeszcze żyjący bohaterowie naszej filmowej młodośći powinni zapobiec światowej katastrofie (w grę wchodzą tacy "seryjni"). W drużynie A wystąpiliby:
Arnold Schwarzenegger
Sylwester Stallone
McGyver
Chuck Norris
Bruce Willis
Jean Claude Van-Damme
Jackie Chan
Policjanci z Miami
Godzilla
jako trzech mędrców agenci 007 — Connery, Moore, Brosnan (sorki Dalton)
i nie byłaby to jakaś liga dżentelmenów.
Taaa, taki film to bym obejrzał.
***
cóż to tam mogło być w piątek, prócz tego, że wypogodziło się?
wracałem z torbą gruszek oraz wiązanką pomarańczowych róż
chyba wywózkowałem się na spacer
***
wieczorne były udane, a Ty wyręczyłaś mnie w obieraniu gruszek, kiedy bawiłem się pdfami
potem gotowanie i słoikowanie
do snu 0:30, a pierwsze karmienie już 0:50


5 września, sobota

zatę Żono ma

jednako, dyżurowanie było udane, łącznie z porankiem (chyba)
popsuło się dopiero w ciągu dnia (nieudany spacer, jedzeniu nasze dziecko mówi stanowcze NIE)
***
oglądaliśmy nowe płyty (zaległe dwie paczki), fajne są, fajne
dwa piwa i pieczeń wypadły dobrze, tak dobrze, że drzemałem w aucie tak jak dziecko na powrocie (45 min)
wdrapywanie się numerem jeden aktywności życiowej
***
zamieniłaś mnie na zasypianie, żebym mógł machnąć pdfy
po czym po piwie ściągnąłem szklanę truskawkowego i ta mieszanka była świetna do snu


6 września, niedziela

zatę Żono ma

dyżurowanie było dobre, choć wstaliśmy wcześnie
niby trzeba było doliczyć tę niechętną kaszkę z rana, ale cała reszta dnia znowu nie, aż do posuniętego dramatu = dużo wycia
***
zaznaczę dobrą jajecznicę
***
Ty poszłaś na spacer ok. 12, a ja wtedy "bawiłem się" w pdfy, co zakończyłem o jakiejś 19 (z przerwami)
***
przerywnikiem w najbardziej ciężkiej części dnia był pyszny obiad, który zrobiłaś z bakłażanami na ostro (te przyprawy weselne) oraz wybranie 80 zdjęć (a może to było już w sobotę?)
***
acha, godzina 20 snu na dworze, gdzie jednak zmarzłem, ale wiele palm odsłuchałem
***
oglądaliśmy trochę nba (Kyrie rzuca 56 pkt.), słuchaliśmy hip-hopu
wieczorne
te były etapowe
zaczął się okres pionizacji do szczebelek, zatem 7 razy, potem jedzenie, skoro człowiek się już zmęczył
***
nauczony wczorajszym doświadczeniem ściągnąłem truskawkę (Wojt wpadaj, bo chyba szybko zejdzie)
i już zrobiło się znowu późno



7 września, poniedziałek

zatę Żono ma

uff, morderczy weekend, praca na dwa etaty, tego drugiego i pół nie było, bo padało
widzę już książkę w tunelu, ale dzisiejszy deszcz mi nie poprawia nastroju, dobrze, że znowu dorwałem się do książki
***
zrobiłem sobie dzień prawie wolny, musiałem
taki potrącony dzisiaj byłem
odrobiem trochę rzeczy (notka), musiałem zrzucić foty z komórki, bo znowu pełna
That Man in Istanbul (1964)
dwa obiady
***
postanowiłem jeszcze w ulewie zaliczyć biedrę, piwa nie było
kawa na wro, dziecko tak se
***
to jednak choroba lokomocyjna tam na tylnym siedzeniu
wieczór sprawił się dobrze, wędrowanie, wykręcenie łóżeczka
i wtedy!
krawędź łóżeczka jeszcze wyżej, ale pierwsze i drugie powstanie z pionizowaniem
ogromny wysiłek
***
tymczasem po nieudanej próbie z kaszką mleko po chwili poszło sprawnie i zasypianie również
hej!
***
Tomek trochę przesadził, a ja miałem nawet czas na:
The Last Days on Mars (2013)
sf w miarę ok, ale zbyt wcześnie wyjechali z horrorem
sprawdziłem te pdfy i znowu za późno do snu



8 września, wtorek

zatę Żono ma

dziecko w nocy nadrabia dzienne niejedzenie — przecież ważniejsze są sprawy, imperator!
***
dzisiaj nie pada
***
w tyrze jak zawsze, i jeszcze jakże ważne ujednolicanie rycin
***
no i po Palmyrze
widziałem te foty, że nie zawsze im się udaje odciąć, oddzielić głowę, dziwne, że rżną "swoich"
i te dzieci
człowiek czyta te książki i nawet nie musi strzelać samobója, bo ludzkość zrobi to za niego
kruchość kruchość
***
sobie człowiek nie pooglądał, bo wiadomo
Fraulein Doktor (1969)
OSS 117 se dechaine (1963)
OSS 117 Takes a Vacation (1970)
Fury in Marrakesh (1966)
z ostatnich do listy
***
wracam, a w domu niespodzianka, jeno że mnie nie dotyczy
jedzenia nie było (jakieś stare resztki), ale bawiliśmy się stopami
kawa
potem wybywasz a ja wysyłam pdfy
trochę tak cicho było, nic się nie działo
ja ze swoją smutną obwisłą dupą, Ty niegłodny, ale nienajedzony
ożywcze było włączenie płyty — coś zaczęło się dziać!
That Man in Istanbul (1965)
muzyka jest bardzo groove, pewnie lepsza niż film, choć ten ze względów przygodowych na razie daje radę
myślę potem, dziecko, kurwa, nie będziemy przecież tak siedzieć przez godzinę (jeszcze!) skoro wierszyk już przeczytany i skoro nie bawimy się w toczenie zgniłego jabłuszka, ileż można gryźć kable
ale w końcu leżymy, przechodzimy nad tułowiem, robimy miny i akcje z brodą, są uśmiechy, co podobno nie zdarza się od trzech dni
***
wieczorne normalnie, mleko bez dramatu też się trochę udało
zasypianie błyskawiczne
***
dokończyłem książkę w kiblu (arcydzieło czytadlane)
walę ciemnego van pura
doobejrzałem
The Last Days on Mars (2013)
wszystkie rozwiązania fabularne nie ratują filmu, ale przynajmniej źle się skończył, hej
do snu 20 min, ale mieliśmy przerywniki dziecięce
chyba z zimna przebudziłem się wcześniej


9 września, środa

zatę Żono ma

nie będzie najebki
Janet L. Abu-Lughod — Europa na peryferiach. Średniowieczny system-świat w latach 1250–1350 (2012)***
discogs wysłał Fat History Month bez ponaglania
***
na śniadanie dwie parówki i bułka w połowie z musikiem
wybornie
***
wciąż otumaniony, ale może dzisiaj uda się wykręcić od robienia na stówe
***
w nba tak nic się nie dzieje, że czytam nawet komentarze pod postami
***
włączyłem się w nastrój sentymentalny (spacerniak)
ale pizza na wro super (wiele razy powtórzyć wyraz "pizza" dla udokumentowania jej ukontentowania)
w gazecie o nowej ksiażce tego FR o trudnym nazwisku
dziecko jeszcze nie super
***
ale po powrocie bawiliśmy się nienajgorzej
dzięki Twoim dobrym radom przeżyłem podróż
wieczorne z jedzeniem ok
proces zasypiania: 3 x pełne powstanie, 4 x cząstkowe
w końcu dziecko się zmęczyło i o 21 byłem "wolny"
***
odcinek zmęczyliśmy — fatalna jest ta 3 seria
polecany przez Q
Turbo Kid (2015)
jest chyba za bardzo tru w post-punkowej konwencji kina lat 80., by się bardzo podobał, choć docenić można


10 września, czwartek

zatę Żono ma

już od rana mi ciśnienie podnieśli, dobrze, że śniadanie dobre
i nie trzeba płyt kupować
w oczekiwaniu na durne poprawki mam chwilę
wczoraj zrobiłem sobie większą — należało mi się
***
teraz xls emo, więc pasuje do tej pierwszej jesieni i mgły porannej (spacerniak)
***
przerabianie zaległych postów pod kątem filmów (to akurat pasjonujące)
***
tak, wczoraj myślałem chwilę o tym, że powinienem wypisać składowe (typu: pogoda, sen, dziecko, kaseta), które oznaczać jeno +/-
ale w końcu to ja rozpływam się w codzienności, fuks, że nie piszę o stolcu
brakuje mi tutaj radości, śmiechów i żartów, ale jakoś to straciłem po drodze, żałuję, z rzadka stać mnie na żart z języka, czerstwy, ale jednak
***
The Corrupt Ones (1967) (Elke Sommer)
***
Chris Nieratko, Komórka z laserem
***
zrobiłem sobie 20 minut przyjemności w terenie z Braniewem
potem trochę na aferę, ale poszliśmy z młodym na działkę
ono, to dziecko, takie ostrożne jest = nie schodzi z koca
a trawa nam się rozbujała po tych deszczach
wyrywaliśmy razem chwasty, i jeszcze jeżyny zostały, fajno było
acha, pani rąbnęli jabłka a nam aronie
***
wieczorne i karmienie ok
tym razem nie ja usypiałem, bo pdfy sprawdzałem (po tym podniesionym ciśnieniu z rana — z tego potem będzie ta niewydolność serca)
***
aaaa, racja, zrzucony pilot przestał działać = koniec z ogladaniem filmów
mnóstwo muzy z WPRB
czytam i zasypiam


11 września, piątek

zatę Żono ma

wstawanie ze zgryzem, ale śniadanie z musikiem
ach, no i spacerniak
książka jest przegadana i napisana fatalnie (o interpunkcji — nawet ja! — nie wspomnę)
jedynie idea jest ok
***
ulga do mnie przychodzi, jak finiszuję z książką sporo przed 16:20 i jeszcze jest czas na dokończenie
biedra zaliczona
***
ciepło się dzisiaj zrobiło
***
wykorzystałem to ciut, a pod sam koniec dnia (kiedy człek już witał się z gąską) rozwalili mój misterny plan, o podnoszeniu ciśnienia nie wspomnę
pojechałem z nimi równo po bandzie, a potem nie odbierałem tel.
no ale psze państwa, z następną książką to wam zależy, nie mi (ale snu nie miałem zbyt spokojnego)
***
zatem wro z pełnym full obiadem (ale zapomniałem o kawie)
a potem jeszcze na UG, by przekazać wydruki do korekty, człowiek wciąż w pracy
***
to chyba tego wieczoru wepchałem się na kompa i zabawiałem się niczym, ale 2 ha przy necie + piwo + truskawka rozluźnia, hej
***
wyciągałem sobie mp3 Pontiak, Chokebore i Basement, po czym doszedłem do wniosku, że cała moja próba ustalenia brzmienia perki jest na nic, super! jest piątek!
***
no i pojedziemy sobie na wycieczkę z Jerzym


12 września, sobota

zatę Żono ma

noc była bardzo dobra z dyżurowaniem
wcześniejsze wstawanie, więc drzemka ok. 11 przerwana domofonem
***
czas spacerowania z babcią przerobiłem kosząc i grabiąc, przez chwilę było bardzo estetycznie na działce
***
pyszny obiad (zupa gulaszowa) zrobiłaś
potem załatwiłaś spacer, a ja załatwiłem "swoje" kable spod stolika, ach jak tam czysto = i wobec czego cały tamten kącik przestał budzić zainteresowanie dziecka
ale uff, cały sprzęt wciąż gra
***
wieczorem był mecz w kosza Polska-Hiszpania, oglądałem, bo dobrze sobie radzili przez 3 kwarty
***
wieczorne i zasypianie — nie pamiętam, więc pewnie dobrze
dokończyliśmy "House of Cards" 3, ale to był słaby sezon, jakkolwiek zawieszone chamsko zakończenie oznacza niejako konieczność zajrzenia do kolejnej




piątek, 2 października 2015

That Man in Istanbul (1965)



"DVD"
Sylva Koscina



muzyka jest bardzo groove (patrz winyl), pewnie lepsza niż film, choć ten ze względów przygodowych na razie daje radę


acha
Muebles y atrezzo: Miró
gdyż kooprodukcja hiszpańska m.in.



nie jest aż tak kolorowy


ale cool i szaleństwo są, ależ ten chłopak ma nerw!


 

Klaus Kinsky pokazuje swoją wampirzą twarz, film ma mnóstwo akcji
(Klaus Kurwa! strzelaj w nogi!)



no, film skończył się dobrze
nie wiem czy wybieram bieganininę Belmondo czy popisy Buchholza, ten jest bliżej klasyki spy

jakkolwiek wrażenie, że Horst to jednak chłopak a nie mężczyzna, jest
opinie są niezłe:
http://www.imdb.com/title/tt0059546/reviews?ref_=tt_urv
po lekkim zastanowieniu się (pff) dochodzę do wniosku, że może przesadzili z liczbą akcji w jednym filmie, ale są one tak pomysłowe, że nie sposób tego traktować jako zarzut, no bo czego tam nie ma!
komediowo moja ulubiona to mężczyzna z ręcznikem zderzający się z policjantem jak Flip i Flap, aż sobie przewijałem
dopisuję do spaghetti Alberto Sordiego



wtorek, 29 września 2015

Agent 3S3 — Passport to Hell (1965)



zapowiedź nadchodzących atrakcji
jedna z najlepsiejszych piosenek w historii, bo wiadomo, kto trzaskał muzę




piątek, 18 września 2015

House of Cards (1968)



zapowiedź nadchodzących atrakcji
ach, paryżewo
i skąd kto poznaje tego aktora?




wtorek, 15 września 2015

Wonder Women (1973)





zapowiedź nadchodzących atrakcji
począwszy od pierwszego brzmienia perkusji (brzmienie, brzmienie!)




środa, 9 września 2015

xls_15



28 bo Black Sabbath

Behemoth — The Satanist (2014)
bez oceny, nie przesłuchałem, ciężar

2 x 6 płyt Black Sabbath

2 x 3 płyty Black Sabbath




5
Andrew Stockdale
Keep Moving (2013)
Audioslave
Out Of Exile (2005) — nie mogłem nie wrzucić tej extra fotki
Black Keys
Turn Blue (2014)
Black Keys-Stooges-RZA
No Fun-Baddest Man (2013)
Black Sabbath 19
13 (2013)

6
Black Sabbath 04
Vol. 4 (1972-2009)
Black Sabbath 08
Never Say Die! (1978-2009)



7
Afghan Whigs
Do to the Beast (2014)
Black Sabbath 05
Sabbath Bloody Sabbath (1973-2009)
Black Sabbath 07
Technical Ecstasy (1976-2009)


8
Avi Buffalo
Avi Buffalo (2010)
Black Sabbath 01
Black Sabbath (1970-2009)


9
Black Sabbath 02
Paranoid (1970-2009)


10
Autolux
Transit Transit (2010)
Black Sabbath 03
Master Of Reality (1971-2009) — można się świetnie rozgrzać "Sweet Leaf", chyba najbardziej lubię tę płytę z sentymentu do oryginału, którego kiedyś pożyczałem (ta czernina!). Niesamowicie jest tam nagrana perkusja (z ręcznikami na werblu i beczkach). Basy jadą po wszystkim. Rozgrzałem się jak przy jedzeniu rosołu.