wtorek, 25 czerwca 2019

File of the Golden Goose (1969)



Yul Brynner, Charles Gray, Walter Gotell
Yul jako amerykaniec Peter Novak z z brytyjskim kolegą pod przykrywką śledzą gang podrabiający dolary; Yul twardy jak to Brynner, jest trochę starego sensacyjniaka w tym, kolorowy obraz, nie nudziłem się, kilka zaskoczeń na koniec i ten "lekki żal po stracie przyjaciela"



Doll Squad (1973)



klasyk kobiecego spy, Tura Satana (wcale nie pierwszoplanowa rola) i inne kobity



Death and Diamonds (1968)



Dynamit in grüner Seide (1968)
germański, Jerry Cotton szarżuje z kobietami i wrogami, jest bardzo śmiały i pewny siebie, mimo pewnego wieku ma mocne pięści i mimo tego samego wieku wydaje mu się, że jest przystojny (był) i szarmancki (nie w/wg XXI w.), nie należy mylić z prawdopodobieństwem = szybciej wydostał się z pieca niż 007, niezła zabawa



Danger!! Death Ray (1967)



Nido de espías / Il Raggio infernale (1967)
z tymi "świetnymi" modelami łodzi podwodnej i helikoptera, już widziałem jednego siwego aktora z krzywym zgryzem, który gra nie po tej stronie co trzeba, specjalny agent Gordon Scott (blondyn) w bardzo bondowskim stylu, urok, siła i postura, złe, ale dość emocjonujące



Coplan FX 18 casse tout (1965)



ach jak pięknie "gra" Richard Wyler, muza Michel Magne, oba filmy ostatnie siódemkowe, muskulatura i korpusy prawdziwych mężczyzn 60s, gaz pod prysznicem i w ogóle dużo niezłej akcji, pre-YOLT z rakietą w grocie, tyle że w pięknych okolicach i wnętrzach Kapadocji, mniam



wtorek, 21 maja 2019

dEUS



tyle się nabrało, że muszę chrono
"W nawigacji stosowane były chronometry mechaniczne z mechanizmem balansowym, o napędzie sprężynowym. Posiadają mocną obudowę, aby wytrzymywać działanie zmiennych warunków morskich".
jak "ze wszystkim", rzeczy przychodzą w życiu za późno
byliśmy z Jerzym, więc cały opis wrażeń już machnąłem
***
niemniej jak wróciłem do kasety, to wciąż porusza stare komórki (ach należy dodać, że Stogi, piasek, trawy, "Inni ludzie") (hej, w 94 to było jednak słodziutko, czyż nie)
***
ja się pytam raczej, gdzie są pozostałe dwie?!
tutaj bym szukał przyczyny potencjalnego dramatu
***



poniedziałek, 13 maja 2019

półfinały nba 2019




ekspresję z nba muszę wyrazić wpierw
półfinały skończyły się różnie, chwialmi po mojej myśli (z pewnością niezgodnie z typowaniem)
do muzyki wspaniałego "Divorzio all'italiana" (1961) szybko rekolekcjonuję

(1) Milwaukee Bucks vs. (4) Boston Celtics 4-1
ten zespół ze zdrowymi już gwiazdami miał wygrać 67 meczy, podobno, + ten młody skład, który tak świetnie sobie radził w zeszłym roku, nie zagrało, mam to obsłuchane w palmie, zatem pożegnanie dla Kyrie "flat-Earth" Irvinga i czekam na miejsce destynacji, pewna satysfakcja, że kolekcjoner picków w sumie pozostał z gorszą talią, o rosnącym na oczach Giannisie Antetokounmpo powinno jeszcze być, cała drużyna (George Hill!) przeszła się mocno po Celtics, zgrabnie, bezdyskusyjnie


(2) Toronto Raptors vs. (3) Philadelphia 76ers 4-3
oficjalnie nie dość, że PROCES zakończony, to jeszcze dodatki nie wypaliły (może niekoniecznie w twarz), o ile Jimmy Bucket się sprawdził, to Tobias Harris już nie aż tak bardzo, albo przynajmniej tego nie widziałem w play-off, no i tak to jest z żartownisiami i "dominatorami", dopóki czegoś nie udowodnią; tak jak żałuję połowy z tych 30 meczy Hansa w sezonie, kiedy wreszcie zagrał, i oglądałem na bieżąco, a potem dysk padł i NIE MAM, stąd żałuję, to Hans w sumie też padł, bo problemy zdrowotne chyba jednak nie zostały przezwyciężone ostatecznie, co źle rokuje dla przyszłości 76ers; ale ten tegoroczny eksperyment się nie udał, więc nie będzie ani tego składu, ani tego trenera, który ostatecznie się nie popisał; np. w Portland użyteczne są takie tuzy jak Zach Collins, Enes Kanter czy nawet dzisiaj Meyers Leonard, a tymczasem trzeba było ratować się Gregiem Monroe i nagle James Ennis był pewną opcją, a gdzie miejsce dla T.J. McConnella i innych rozwiązań? tyle strat i tyle zbiórek ofensywnych Toronto przy tak dużych facetach? strasznie to było denerwujące, więc za karę game winner i potworny śmiech Kawhia Leonarda
jedyne dobre, że przyszli na mecz i było zażarcie, a teraz będzie można czytać opcje i możliwości

(1) Golden State Warriors vs. (4) Houston Rockets 4-2
to w sumie bardzo zabawna historia z szóstym meczem i kontuzją Kevina "we don't need you bitch" Duranta - to po pierwsze, odnośnie spekulacji w przyszłości
po drugie, ten brak i jednocześnie powrót do niezwyciężonego stylu GSW popsuł cały plan Houston na ten mecz/serię, nie udało się, nawet nie było na styku, ale zdjęcie fajne, bohaterowie na tarczy, bo trzeba jeszcze kilku dopisać do tego składu: Eric Gordon, P.J. Tucker, Austin Rivers, Iman Shumpert (ostatni może niekoniecznie, ale przez sentyment do Króla), a i GAME of ZONES wspaniałe:
https://www.youtube.com/watch?v=6SGvnwsbf88

(2) Denver Nuggets vs. (3) Portland Trail Blazers 3-4
w którą stronę by nie poszło, byłbym zadowolony, ale przyznaję, że nabraniu doświadczenia i masie (dosłownie =  Nikola Jokić) talentu jestem poważnie zaskoczony, że Portland tak to zakończyli przekonująco, zwłaszcza wobec 3/17 Lillarda, i te 4 dogrywki, ale tu jest drużyna, brawo, z Denver, mimo że już znam, to wciąż są to zbyt małe nazwiska, drużyna właściwie potrzebuje jeno ogrania, prócz Paula Millsap to z szacunku dla dawnych czasów wspomnę Masona Plumlee; w tle pozostała historia Isaiaha Thomasa = ale to się już nie wróci

to to zrobione, brawo