sobota, 2 grudnia 2017

Code Name: Jaguar / Corrida Pour Un Espion (1965)



Jeffa Larsona tudzież Raya Dantona już widziałem, obrazki z Alicante zwracają uwagę, wesoły obraz z koniecznymi elementami akcji i nawet lekką obyczajówką, jeden moment napięcia przy rozbrajaniu bomby, obecne również zabawne pranie mózgu



Violence for Kicks / I violenti di Roma bene (1976)



trzeba przyznać, że w tej nędznej kryminalnej głupocie występują brutalne sceny = giallo, eh ci Włosi



Videodrome (1983)



David Cronenberg, James Woods (to czas wideo i kina nocnego w mej pamięci), troszkę zbyt wydumane jak na moje pojmowanie, kilka obrazków bardzo efektownych, fabuła też na swój sposób trzymała w napięciu = takie stare kino 80s




Blade Runner 2049 (2017)



kino z Wojtem
jednak trochę za długi, choć trzeba to docenić w teraźniejszości, no i bardzo głośno
mniej by mi doskwierało, gdyby zostawiono w konwencji czarnego kryminału, bez durnych mesjanistycznych wstawek, mniej by mi przeszkadzało, gdyby na siłę nie robiono z tego drugiej części Blade Runnera
oczywiście łopatologia/podawanie na tacy wskazówek dla widza jest wstydliwa, nie obyło się też bez kopaniny i strzelaniny z filmów akcji, reszta całkiem przyzwoita jak na współczesność i mógłbym się w tym filmie zakochać (jak onegdaj), biorąc pod uwagę taką samą pogodę, jaka będzie u nas do kwietnia oraz zamiłowanie do popadania w klimat i ambient = mógłbym się tym wałkować



Chato's Land (1972)



Charles Bronson oraz Jack Palance w swoich typowych rolach twardych gości po obu stronach barykady, prosta fabuła, a jakoś trzyma napięcie ta rozgrywka między sprytnym ściganym a tępą grupą // aczkolwiek, popełnił koszmarny błąd taktyczny i się zemściło, reszta rzeczywiście dość rewizjonistyczna
Jerry Fielding muzyka (czy to słyszę
?)



The Blonde from Peking (1967)



Mireille Darc mi nie robi, bardziej Giorgia Moll, Edward G. Robinson, sławetny Al Capone mnie zadziwił, bo jego image na starość zapewnił mu role w wielu spy filmach, do tego szczudłowaty Claudio Brook ostatnio widziany w jako Coplan
przyzwoity pomysł na akcję, bywa nawet napięcie i do tego trzymająca je minimalistyczna muzyka François de Roubaix, skończyło się przyzwoicie jak na lekką komedię przystało





leciutki kryminał, bardzo żółta kopia, dość niemłoda aktorka, muzyka, choć adekwatna, bardzo w tle
tak piękne znajome lokalizacje, że aż się chciało oglądać