czwartek, 6 sierpnia 2009

Matt Monro

Matt Monro — w moim wypadku znany z piosenki "From Russia with love" dysponuje fantastycznym głosem. I co prawda większość jego piosenek jest na jedno kopyto i zakańcza się tym samym, dłuuuuugim trzymaniem dźwięku, ale ponadto ma się samą przyjemność słuchania w wersji best off.
Innymi słowy, komu znudził się Frank Sinatra i osłuchane przeboje — warto sięgnąć.
Właściwie oprócz żartów ze mnie, to wszystkie są dozwolone, na przykład dowcip o Otylii i pragnieniu jest wręcz genialny. Po prostu inwencja ludzka mnie zadziwia i (na przykład w kwestii wulgarnych dowcipów) bawi:

***
Uwaga, ważne. W piątek, a następnie poniedziałek załadowałem nakładki do "In the wake of God".
Pierwsza, "nowe ulepszenia" dająca nowe możliwości rozwoju i kilka innych form POTWORÓW! Bardzo ważne, mówiłem. Między innymi Ifryt Radża, ha!
Druga, nakładka z językiem polskim, która nawet działa, więc w końcu wiemy, w co gramy (przynajmniej w kwesti WoG-yfikacji, no). I na sam koniec update z polskimi czcionkami, żeby nie przedzierać się przez tę gęstwę krzaczków. No to do dzieła!
***
środa, 5 sierpnia
Pogoda na razie nie zwalnia. We wtorek wybrałem się na salę potrenować. Co prawda nie zabrałem najważniejszej rzeczy, czyli kasety z podkładami, ale za to miałem trochę w głowie, więc ćwiczyłem mozolnie te fragmenty co trzeba. Uruchomiłem też wzmacniacz wokalny, i po 2 godzianach wciąż działał. Więc zaczynam podejrzewać, że jednak wejście może być rozdrażliwone, i przez to skakanie Jurka się wyhacza w trakcie gry. No, sprawdzimy na mokro.
***
Po chwilowej zapaści (zapewne wywołanej pewną słabością soundtracków), nowy zestaw kasetowy "Man with the golden gun" + "Moonraker" sprawdza się znakomicie. Ponadto zapocząłem inne muzyki filmowe Johna Barry'ego. O wrażeniach napiszę później.
***
Jakby mnie zapytali, co chciałbym robić w życiu, mógłbym odpowiedzieć: "ściągać".

Brak komentarzy: