czwartek, 21 maja 2015
środa, 20 maja 2015
Odcinek z leśnym próbowaniem
6 maja, środa
My drogi i Miłościwie Nam Panująca miałaś kupę szczęścia i kubek zupy.
Nie wiem, czy to kwestia dwóch piw, czy kebaba, czy jednego (dwóch) i drugiego łącznie, ale The Glass Bottom Boat (1966) zaczyna mi się podobać. A przecież w jednej z głównych ról występuje Doris Day i slapsitckowym scenom towarzyszą orkiestrowe uderzenia (yuck?!). "Kosmiczne przygody Jennifer" po naszemu. Wesoło mi było. Do czasu.
***
Nie żeby jakiś dramat, ale (jak co tydzień?), Turntable Lab oferowało Modest Mouse, tym razem
Building Nothing Out Of Something (180g) Vinyl LP
"collection of non-album tracks from the Washington state indie kings"
lab price: $19.95
oczywiście odsłuchałem oczywiście znam oczywiście nie, ale przy "Broke" i innych było super wspominkowo
***
Poza tym miałem świetne popołudnie, po raz pierwszy bez ciężarów, więc przeszedłem się więcej po zieleni. Park Park Orunia Orunia. Jak kiedyś zobaczycie mnie w środkach komunikacji miejskiej wpatrzonego w kamienice i mruczącego "Capsule in Space", udawajcie, że mnie nie znacie.
Impuls i KEBAB. Duży za 12 zeta. Był naprawdę duży. Ja w życiu tyle nie jem naraz! To było jak cały dzień podczas świąt!
A młodzież robi mały przekręt.
My drogi i Miłościwie Nam Panująca miałaś kupę szczęścia i kubek zupy.
Nie wiem, czy to kwestia dwóch piw, czy kebaba, czy jednego (dwóch) i drugiego łącznie, ale The Glass Bottom Boat (1966) zaczyna mi się podobać. A przecież w jednej z głównych ról występuje Doris Day i slapsitckowym scenom towarzyszą orkiestrowe uderzenia (yuck?!). "Kosmiczne przygody Jennifer" po naszemu. Wesoło mi było. Do czasu.
***
Nie żeby jakiś dramat, ale (jak co tydzień?), Turntable Lab oferowało Modest Mouse, tym razem
Building Nothing Out Of Something (180g) Vinyl LP
"collection of non-album tracks from the Washington state indie kings"
lab price: $19.95
oczywiście odsłuchałem oczywiście znam oczywiście nie, ale przy "Broke" i innych było super wspominkowo
***
Poza tym miałem świetne popołudnie, po raz pierwszy bez ciężarów, więc przeszedłem się więcej po zieleni. Park Park Orunia Orunia. Jak kiedyś zobaczycie mnie w środkach komunikacji miejskiej wpatrzonego w kamienice i mruczącego "Capsule in Space", udawajcie, że mnie nie znacie.
Impuls i KEBAB. Duży za 12 zeta. Był naprawdę duży. Ja w życiu tyle nie jem naraz! To było jak cały dzień podczas świąt!
A młodzież robi mały przekręt.
7 maja, czwartek
Odcinek z przewrotkami
My drogi i Miłościwie Nam Panująca botwinka.
Cash-Manny: "It wasn’t the fight of the century. It was a retirement plan". A pomyśleć, że kiedyś zarywałem noce dla tych walk.
***
no i w tym czasie wykupili mi Fat History Month!
***
zrezygnowałem z "Close to Paradise" Patricka Watsona choć okazja była, ale głównie przez to, że nie chciało mi się po nocy latać po kartę (no gdyby nie zmienili serwisu, mieliby dane przecież)
***
odprawiłem egzorcyzmy związane z lokatami (teraz dzielona), ja wiem, że kradną, ale kiedy się tym zająć?
śmiać mi się chce, jak przypominam sobie, parę lat temu, kiedy otworzyli oddział na dole, i z okazji pierwszej lokaty (wtedy to nawet jakiś konkretny % był) zaproszono mnie do osobnego pomieszczenia, jako klienta specjalnego, haha
ścieżki wydeptane, pepko się kłania, chodników porobili, że ho ho
muszę się przejść z tamtej jednej górki, do kotłowni, dawno mnie tam nie było
***
dziecko fika, trzeba wiele uwagi, by chciało poleżeć na plecach (deszcz, więc nie na dziaukę), ale zeszło, a potem WuWu i tym razem na trzeźwo, z nagraniem, coś tam słychać, damy radę do czerwca, zatem, bez szaleństw
Odcinek z przewrotkami
My drogi i Miłościwie Nam Panująca botwinka.
Cash-Manny: "It wasn’t the fight of the century. It was a retirement plan". A pomyśleć, że kiedyś zarywałem noce dla tych walk.
***
no i w tym czasie wykupili mi Fat History Month!
***
zrezygnowałem z "Close to Paradise" Patricka Watsona choć okazja była, ale głównie przez to, że nie chciało mi się po nocy latać po kartę (no gdyby nie zmienili serwisu, mieliby dane przecież)
***
odprawiłem egzorcyzmy związane z lokatami (teraz dzielona), ja wiem, że kradną, ale kiedy się tym zająć?
śmiać mi się chce, jak przypominam sobie, parę lat temu, kiedy otworzyli oddział na dole, i z okazji pierwszej lokaty (wtedy to nawet jakiś konkretny % był) zaproszono mnie do osobnego pomieszczenia, jako klienta specjalnego, haha
ścieżki wydeptane, pepko się kłania, chodników porobili, że ho ho
muszę się przejść z tamtej jednej górki, do kotłowni, dawno mnie tam nie było
***
dziecko fika, trzeba wiele uwagi, by chciało poleżeć na plecach (deszcz, więc nie na dziaukę), ale zeszło, a potem WuWu i tym razem na trzeźwo, z nagraniem, coś tam słychać, damy radę do czerwca, zatem, bez szaleństw
8 maja, piątek
Odcinek z koszem / opiekunką
My drogi i Miłościwie Nam Panująca cały dzień na wro.
Jakiś taki przestraszony przyszedłem do tyrki, czasopisma, czasopisma (bo tamtemu znowu odjebało, mam wrażenie, że dostanę rykoszetem).
***
Jörg Oberste — Heretycy i inkwizycja w średniowieczu (2010)
***
ładna strona:
http://www.julielondon.org/J/Albums.html
***
bardzo ładna strona:
http://boxes-of-toys.blogspot.com/
***
a zatę (po latach)
zjadłem WSZYSTKO i tu i tam
było całe boisko i full zestaw, przegraliśmy z kretesem, ja głównie na obronie, hehe, ale mecz wyglądał, mi nawet wpadło 2-3 razy, nie umarłem, dobra rozgrywka
poprzez wro do domu
raczej już tylko do snu/dyżuru pogadałem
Odcinek z koszem / opiekunką
My drogi i Miłościwie Nam Panująca cały dzień na wro.
Jakiś taki przestraszony przyszedłem do tyrki, czasopisma, czasopisma (bo tamtemu znowu odjebało, mam wrażenie, że dostanę rykoszetem).
***
Jörg Oberste — Heretycy i inkwizycja w średniowieczu (2010)
***
ładna strona:
http://www.julielondon.org/J/Albums.html
***
bardzo ładna strona:
http://boxes-of-toys.blogspot.com/
***
a zatę (po latach)
zjadłem WSZYSTKO i tu i tam
było całe boisko i full zestaw, przegraliśmy z kretesem, ja głównie na obronie, hehe, ale mecz wyglądał, mi nawet wpadło 2-3 razy, nie umarłem, dobra rozgrywka
poprzez wro do domu
raczej już tylko do snu/dyżuru pogadałem
9 maja, sobota
Odcinek z za dużo wrażeń
My drogi i Miłościwie Nam Panująca byliśmy wizytowani i wizytowani.
Wcześnie i sru na zakupy. A potem i tak nam wszystko zjedli.
Powiodłem kulawe zmęczone ciotki po górach, a Ty machnęłaś sprzątanie całej chałupy, a potem kurczaczki.
Rodzinny obiad, buzi buzi.
Kolejna rodzina buzi, buzi.
Wiecej hałasu i biegania, a my bez napojów dla dzieci. Obopólne zainteresowanie (przez chwilę), a potem już dziecko było wyczerpane wrażeniami całego dnia.
My też.
Chwilę obrazu i do snu.
Odcinek z za dużo wrażeń
My drogi i Miłościwie Nam Panująca byliśmy wizytowani i wizytowani.
Wcześnie i sru na zakupy. A potem i tak nam wszystko zjedli.
Powiodłem kulawe zmęczone ciotki po górach, a Ty machnęłaś sprzątanie całej chałupy, a potem kurczaczki.
Rodzinny obiad, buzi buzi.
Kolejna rodzina buzi, buzi.
Wiecej hałasu i biegania, a my bez napojów dla dzieci. Obopólne zainteresowanie (przez chwilę), a potem już dziecko było wyczerpane wrażeniami całego dnia.
My też.
Chwilę obrazu i do snu.
10 maja, niedziela
Odcinek z poprawinami
My drogi i Miłościwie Nam Panująca na wyborach i działce.
Oczywiście złe myśl, kiepskie sny, a właściwie ich brak (1-3).
Po czym jeszcze rano tam tyrałem nieco. I winyl mi nie grał, jak chciałem.
Jakoś tak po(przed?)obiednio poprawiłem trawę, ściąłem ją maksymalnie i nawet naprawiłem sobie grabie.
Po czym wieczorem, po dziecku, tymi poprawionymi grabiami poprawiłem cały trawnik, aż do zrycia. Zmęczony oj zmęczony i niewyspany tam szedłem, by się odświeżyć podlewaniem, że hej.
Wieczorem dokończyłem i ponieważ film się rozhasał, to aż się śmiałem do łez z tej komedii. No chyba dam 8/9 gwiazdek!
The Glass Bottom Boat (1966)
Odcinek z poprawinami
My drogi i Miłościwie Nam Panująca na wyborach i działce.
Oczywiście złe myśl, kiepskie sny, a właściwie ich brak (1-3).
Po czym jeszcze rano tam tyrałem nieco. I winyl mi nie grał, jak chciałem.
Jakoś tak po(przed?)obiednio poprawiłem trawę, ściąłem ją maksymalnie i nawet naprawiłem sobie grabie.
Po czym wieczorem, po dziecku, tymi poprawionymi grabiami poprawiłem cały trawnik, aż do zrycia. Zmęczony oj zmęczony i niewyspany tam szedłem, by się odświeżyć podlewaniem, że hej.
Wieczorem dokończyłem i ponieważ film się rozhasał, to aż się śmiałem do łez z tej komedii. No chyba dam 8/9 gwiazdek!
The Glass Bottom Boat (1966)
11 maja, poniedziałek
Odcinek z bo ja wiem.
My drogi i Miłościwie Nam Panująca pracujesz wieczorami i z kartonami.
Ja się obijam. No nie. Popołudnie z pogadankami, dziecko słucha.
A tym wieczorem potem poszedłem obejrzeć straty (sucha ziemia, suchaaaa) i polać. Takie wieczorne tete-a-tete z dziauką.
Chyba porobiłem zdjęcia. A myślałem, że odpocznę w tyrce.
Aaaa, i jeszcze nagrania z czwartku.
Odcinek z bo ja wiem.
My drogi i Miłościwie Nam Panująca pracujesz wieczorami i z kartonami.
Ja się obijam. No nie. Popołudnie z pogadankami, dziecko słucha.
A tym wieczorem potem poszedłem obejrzeć straty (sucha ziemia, suchaaaa) i polać. Takie wieczorne tete-a-tete z dziauką.
Chyba porobiłem zdjęcia. A myślałem, że odpocznę w tyrce.
Aaaa, i jeszcze nagrania z czwartku.
12 maja, wtorek
Odcinek z odebraniem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca chciałaś go wyrzucić przez okno.
Jedyne co, to wstaję rano i sprawdzam wynik, tak mi zostało z przyzwyczajenia ciekawością.
***
I wiesz, ostatni etap, człowiek udźwignął wielką skałę, a oni wkurwiają o 16:15.
***
Kiedy już odebrałem (nie było przyjemnie), przespacerowałem się z drożdżówką (tam też nie było przyjemnie) po wspomnieniach przez oliwski park, szczególnie tą ścieżką koło murku.
Wróciłem do domu na aferę z dzieckiem.
W związku z tym (i stopami w wanience) przypomniałem sobie, że mamy dolinę skrzypu.
Skrzypów. Ładnie.
***
Upaśna kolacja — kurczaczek!
Nawet nie włączyłem kompa. Tym razem Alex Calder do spółki z Boshem.
Tak do pełnego snu.
Odcinek z odebraniem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca chciałaś go wyrzucić przez okno.
Jedyne co, to wstaję rano i sprawdzam wynik, tak mi zostało z przyzwyczajenia ciekawością.
***
I wiesz, ostatni etap, człowiek udźwignął wielką skałę, a oni wkurwiają o 16:15.
***
Kiedy już odebrałem (nie było przyjemnie), przespacerowałem się z drożdżówką (tam też nie było przyjemnie) po wspomnieniach przez oliwski park, szczególnie tą ścieżką koło murku.
Wróciłem do domu na aferę z dzieckiem.
W związku z tym (i stopami w wanience) przypomniałem sobie, że mamy dolinę skrzypu.
Skrzypów. Ładnie.
***
Upaśna kolacja — kurczaczek!
Nawet nie włączyłem kompa. Tym razem Alex Calder do spółki z Boshem.
Tak do pełnego snu.
wtorek, 19 maja 2015
xls_03
zawiera 43 pozycje, dyskografię Budgie, kilka Pavement oraz trochę Włochów, dzisiątki nie było
m.in.
1
Budgie — Power Supply (1980)
Budgie — Nightflight (1981)
2
Lady Gaga — Born This Way [Special-Edition] (2011)
3
Budgie i No Doubt
4
Budgie, Pavement, Piero Piccioni, Piero Umiliani
tak, zdarza się
5
Budgie — Budgie (1971)
Budgie — If I Were Brittania I’d Wave The Rules (1976)
Budgie — You're All Living In Cuckooland (2006)
No Doubt — Tragic Kingdom (1995)
Pavement — Crooked Rain L.A.s Desert Origins (2004)
Pavement — Slanted & Enchanted Luxe & Reduxe [Disc 1] (2002)
Pavement — Slanted & Enchanted Luxe & Reduxe [Disc 2] (2002)
Pearl Jam — Lightning Bolt (2013)
Piero Piccioni — Bora Bora (1968)
Piero Piccioni — Camille 2000 (1969)
Piero Piccioni in Lounge (2011)
6
Budgie — Squawk (1972)
Budgie — In For The Kill (1974)
Easy Tempo, Vol. 3: Further Cinematic Easy Listening Experiences (1997)
Iceage — Youre Nothing (2013)
Lalo Schifrin — The Liquidator (1965-2006)
Les Baxter — Bora Bora (1968)
Piero Umiliani — Le Isole dell'amore (1970)
Sigur Rós — Kveikur (2013)
The Police — Zenyatta Mondatta (1980)
7
Kaiser Chiefs — Off With Their Heads (2008)
Piero Piccioni — Colpo Rovente (1970)
8
Daft Punk — Discovery (2001)
Easy Tempo, Vol. 6: A Cinematic Jazz Experience (1999)
Piero Umiliani — L'Arcangelo (1969)
9
Piero Umiliani — Requiem Per Un Agente Segreto (1967)
poniedziałek, 18 maja 2015
That Man from Rio (1964)
Belmondo brzydki, ale zabawny, cierpliwy wobec Dorléac. Pisałem.
Fabuła głupia, ale w konwencji, plenery na plus. Strasznie dużo bieganiny i szalonych wyczynów, akcja! akcja! akcja! Właściwie to jest lekka przygodówka, gdzie wszystko podporządkowane jest osobowości pary aktorów i lekkości francuskiej komedii. Szpiegostwa tutaj niewiele, ale to nic nie szkodzi.
A no bo ten film jest imponujący pod względem bieganiny. Maratończyk ze swoją samotnością długodystansowca mogą się schować za rydwanami ognia. Najbardziej wybiegany film świata. Plus Emilio Largo. I dlatego siedziałem dwa ha, żeby przyciąć, aby weszło, ale by pokazać, że biegnie. I te przygody niemal się nie kończą. Chłopak ma niespożytą energię. Bo przecież żaden scenarzysta by tego nie wymyślił. Imponujące.
piątek, 15 maja 2015
Jörg Oberste — Heretycy i inkwizycja w średniowieczu (2010)
bo między innymi chodzi o to, że w eucharystycznym ciele jest odbicie (figura) historycznego ciała, poprzez podobieństwo (similitudo), ale z odrzuceniem realnej tożsamości, a chleb i wino ulegają przemianie jedynie sacrametaliter, a nie substantialiter
słowem, jest o co kruszyć kopie
wiadomo, bóg rozpozna swoich
równie zabawne jest wzajemne obrzucanie się anatemami i ekskomunikami, "ty", "a nie, bo ty", "wcale, że nie, bo ty"
zasadniczo mógłbym być wiklifianem, codziennie przechodzę obok automatycznej bramy w ogrodzeniu ułatwiającej wyjazd auta z garażu
Bernard z Clairvaux to miał już brud za paznokciami podczas lektury "Historii wypraw krzyżowych" Hansa Mayera (nie ma indeksu!)
podobnie Jakub z Vitry ma tutaj inne kolory niż tam
a bo w sumie biblia ma wiele kolorowych historii do czytania, tę o Onanie i inne świństwa znalazłem samodzielnie
książki z te serii, co ich nakupowałem to porządna i przemyślana lektura, z elegancką oprawą graficzną
słowem, jest o co kruszyć kopie
wiadomo, bóg rozpozna swoich
równie zabawne jest wzajemne obrzucanie się anatemami i ekskomunikami, "ty", "a nie, bo ty", "wcale, że nie, bo ty"
zasadniczo mógłbym być wiklifianem, codziennie przechodzę obok automatycznej bramy w ogrodzeniu ułatwiającej wyjazd auta z garażu
Bernard z Clairvaux to miał już brud za paznokciami podczas lektury "Historii wypraw krzyżowych" Hansa Mayera (nie ma indeksu!)
podobnie Jakub z Vitry ma tutaj inne kolory niż tam
a bo w sumie biblia ma wiele kolorowych historii do czytania, tę o Onanie i inne świństwa znalazłem samodzielnie
książki z te serii, co ich nakupowałem to porządna i przemyślana lektura, z elegancką oprawą graficzną
"to niewątpliwie pozycja wstępna, mająca charakter popularyzatorski", właśnie, a dla niektórych studentów pozycja obowiązkowa
chyba wszystko w tym temacie:
http://histmag.org/Jorg-Oberste-Heretycy-i-inkwizycja-w-sredniowieczu-5760
http://histmag.org/Jorg-Oberste-Heretycy-i-inkwizycja-w-sredniowieczu-5760
są też +/-:
http://historia.org.pl/2010/12/11/heretycy-i-inkwizycja-w-sredniowieczu-j-oberste-recenzja/
http://historia.org.pl/2010/12/11/heretycy-i-inkwizycja-w-sredniowieczu-j-oberste-recenzja/
czwartek, 14 maja 2015
Odcinek z upałem
25 kwietnia, sobota
My drogi i Miłościwie Nam Panująca na dworze.
Rano pojechaliśmy ze świeżym ogórkiem na ciepło w jajecznicy, kontrowersyjne.
Nastrój po nocy taki se, wybywasz, przyjeżdża pomoc.
Bez nowych debiutów, rower z piwnicy, oglądanie, zakup, powrót z maszyną na maszynie pod górkę. Zdążyłem.
Potem obiad/zupa i korzystamy dalej z pogody z "miętową kawą". Niestety dziecko nie chce ciąć gałązek, a ja dopiero zbliżam się do końca. Mamy tulipany.
Zrobił się wieczór (kolejny trudny), czynności, potem testujemy wina czerwone i nie tylko.
Robotobibok — Nawyki Przyrody (2004), świetnie gra, ma własny numerek.
My drogi i Miłościwie Nam Panująca na dworze.
Rano pojechaliśmy ze świeżym ogórkiem na ciepło w jajecznicy, kontrowersyjne.
Nastrój po nocy taki se, wybywasz, przyjeżdża pomoc.
Bez nowych debiutów, rower z piwnicy, oglądanie, zakup, powrót z maszyną na maszynie pod górkę. Zdążyłem.
Potem obiad/zupa i korzystamy dalej z pogody z "miętową kawą". Niestety dziecko nie chce ciąć gałązek, a ja dopiero zbliżam się do końca. Mamy tulipany.
Zrobił się wieczór (kolejny trudny), czynności, potem testujemy wina czerwone i nie tylko.
Robotobibok — Nawyki Przyrody (2004), świetnie gra, ma własny numerek.
26 kwietnia, niedziela
Odcinek z zakupem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca zmęczyliśmy się.
Ranek z tych trudniejszych, wybieramy się w końcu na zakup, mam komplet, tanio wyszło, pasuje do butów.
Spacery przerywane, drzemki nie za długie, fasola z kiełbasą i prawdziwa telewizja, wracamy. Już czuję ten dzień.
Popadywa, dokańczamy różne obiadki (marchewka), sałatki (grejpfrut + jogurt typu greckiego), zmywanka, kosiareczki do traweczki, dziecko umarło bez jedzenia. Uff, było nawet wcześniej, bo przed 20.
Wyliczenia zabaweczki, wszystko na nic, Clippers przed nocą wygrali ze Spurs (jednym okiem).
Odcinek z zakupem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca zmęczyliśmy się.
Ranek z tych trudniejszych, wybieramy się w końcu na zakup, mam komplet, tanio wyszło, pasuje do butów.
Spacery przerywane, drzemki nie za długie, fasola z kiełbasą i prawdziwa telewizja, wracamy. Już czuję ten dzień.
Popadywa, dokańczamy różne obiadki (marchewka), sałatki (grejpfrut + jogurt typu greckiego), zmywanka, kosiareczki do traweczki, dziecko umarło bez jedzenia. Uff, było nawet wcześniej, bo przed 20.
Wyliczenia zabaweczki, wszystko na nic, Clippers przed nocą wygrali ze Spurs (jednym okiem).
27 kwietnia, poniedziałek
Odcinek z wizytą
My drogi i Miłościwie Nam Panująca na festiwalu dzieci.
Nio nio, Wizz 4-0 z Toronto w I rundzie, a na dusty rzucili tyle ładnych rzeczy, że aż miło popatrzeć/posłuchać (będzie w winylom NIE).
***
Built To Spill wydali nową płytę, oczywiście niepotrzebnie, ale co szkodzi posłuchać. Dzisiaj jest fire & paris, więc zaraz jeszcze machnę disco Autour de Lucie. A potem pewnie mnie zmoże zmęczenie.
***
Musiałem doładować energię, schrupałem słodkie chrupki, które miałem zjadać przez cały tydzień do musli owsianych.
***
skorzystałem z poniedziałku, ach jakie lato
się zaraz popsuło (deszcz, burza, ulewa)
dużo dzieci, sporo płaczu, odprawilimy obrzędy tam i w domu też
zlałem wino winogronowe, okropnie słodkie, odstawię
Odcinek z wizytą
My drogi i Miłościwie Nam Panująca na festiwalu dzieci.
Nio nio, Wizz 4-0 z Toronto w I rundzie, a na dusty rzucili tyle ładnych rzeczy, że aż miło popatrzeć/posłuchać (będzie w winylom NIE).
***
Built To Spill wydali nową płytę, oczywiście niepotrzebnie, ale co szkodzi posłuchać. Dzisiaj jest fire & paris, więc zaraz jeszcze machnę disco Autour de Lucie. A potem pewnie mnie zmoże zmęczenie.
***
Musiałem doładować energię, schrupałem słodkie chrupki, które miałem zjadać przez cały tydzień do musli owsianych.
***
skorzystałem z poniedziałku, ach jakie lato
się zaraz popsuło (deszcz, burza, ulewa)
dużo dzieci, sporo płaczu, odprawilimy obrzędy tam i w domu też
zlałem wino winogronowe, okropnie słodkie, odstawię
28 kwietnia, wtorek
Odcinek z deszczowo
My drogi i Miłościwie Nam Panująca głównie w pracy na dwie zmiany.
Pogoda dzisiaj gorsza, to i humor.
Perec zaskoczył i nagle się skończył, a ja dźwigam.
Jedni wyjeżdżają, a mi może uda się skosić trawę.
***
przy śniadaniu: Ignacy Karpowicz ma wyraziste opinie, Janusz Rudnicki kombinuje po polsku językowo
***
przez tego tam musiałem dłużej w tyrce, co nie poprawiło mi zdrowia
***
machnęłaś zakupy, ja machnąłem dziecko, a potem, kawałek, jako że potrzebowałem poprawy
Where the Spies Are (1965)
(Francoise Dorleac ze swoimi mini cyckami oraz jak zwykle szlachetny David Niven)
Odcinek z deszczowo
My drogi i Miłościwie Nam Panująca głównie w pracy na dwie zmiany.
Pogoda dzisiaj gorsza, to i humor.
Perec zaskoczył i nagle się skończył, a ja dźwigam.
Jedni wyjeżdżają, a mi może uda się skosić trawę.
***
przy śniadaniu: Ignacy Karpowicz ma wyraziste opinie, Janusz Rudnicki kombinuje po polsku językowo
***
przez tego tam musiałem dłużej w tyrce, co nie poprawiło mi zdrowia
***
machnęłaś zakupy, ja machnąłem dziecko, a potem, kawałek, jako że potrzebowałem poprawy
Where the Spies Are (1965)
(Francoise Dorleac ze swoimi mini cyckami oraz jak zwykle szlachetny David Niven)
29 kwietnia, środa
Odcinek ze środowym na szybko
My drogi i Miłościwie Nam Panująca z dwoma pakietami rzodkiewek.
straciłem sentyment do Budgie, więc i winyle nie pomogą (widziałem w mm)
całe wory śmieci oraz piekarnia (wieczorem będzie buła z masłem!)
***
pośpiesznie poczta, spodnie niedoprasowane (a ja taki elegancki, spocony, śmierdzący)
warzywa, rożek, piwo, próba
wróciłem do domu już na gotowe
szykujemy się do snu
***
Modest Mouse — The Lonesome Crowded West (180g) Vinyl 2LP — "1997 sophomore effort reissued, indie rock classic", lab price: $25.95
już jednak nie-e, ale nocny odsłuch z przyjemnością, nieśmiertelne "Trailer Trash" czy "Out of gas", dobry wieczór
Odcinek ze środowym na szybko
My drogi i Miłościwie Nam Panująca z dwoma pakietami rzodkiewek.
straciłem sentyment do Budgie, więc i winyle nie pomogą (widziałem w mm)
całe wory śmieci oraz piekarnia (wieczorem będzie buła z masłem!)
***
pośpiesznie poczta, spodnie niedoprasowane (a ja taki elegancki, spocony, śmierdzący)
warzywa, rożek, piwo, próba
wróciłem do domu już na gotowe
szykujemy się do snu
***
Modest Mouse — The Lonesome Crowded West (180g) Vinyl 2LP — "1997 sophomore effort reissued, indie rock classic", lab price: $25.95
już jednak nie-e, ale nocny odsłuch z przyjemnością, nieśmiertelne "Trailer Trash" czy "Out of gas", dobry wieczór
30 kwietnia, czwartek
Odcinek ze zmęczeniem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca szybciutko przed długim weekendem.
po tyraniu dobiłem do wędlin i karkówki
dobiliśmy w końcu na Zaspę (prezentacja, starość, oznaki nadchodzącej śmierci)
po czym szybko spiralnie do domu (wieczorne), WuWu sam zrobił wszystko co trza
po graniu byliśmy już tak zmęczeni, że choć okazja była wyborna, już nie mieliśmy siły się upić przed weekendem
spaaaać
zrobiłaś karkówkę
Odcinek ze zmęczeniem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca szybciutko przed długim weekendem.
po tyraniu dobiłem do wędlin i karkówki
dobiliśmy w końcu na Zaspę (prezentacja, starość, oznaki nadchodzącej śmierci)
po czym szybko spiralnie do domu (wieczorne), WuWu sam zrobił wszystko co trza
po graniu byliśmy już tak zmęczeni, że choć okazja była wyborna, już nie mieliśmy siły się upić przed weekendem
spaaaać
zrobiłaś karkówkę
przypowieść z kasetami
bo to ważne, wspominam sobie często, pierwszy składak powstał na chwilę przed wyjazdem na dwudniowe wyjazdowe święta bożonarodzeniowe, kasety z odzysku konferencji pracowniczych, dziewięćdziesiątki dobrych firm, osobiście nigdy takich nie miałem
cały karton dostałem od Johnego, to rozwinęło/uratowało moją karierę słuchalniczą
oczywiście tytułowe piosenki znane już na pamięć, więc odpadały, na pierwszy ogień najlepsza z najlepszych, "You Only Live Twice", w całości, już wtedy była w wersji rozszerzonej, a potem po kolei, czyli przetrzebiony wybór z "Dr No" (bo tam wszystko się powtarza", "From Russia with love" (wtedy nie lubiłem), "Goldfinger" (też same powtórki), i zaczątek "Thunderball", następne poszły niemal po całości, z charakterystycznym ominięciem mistrzowskiego Marvina Hamlischa (ach, co za błąd, myślę dzisiaj), Billa Contiego (to przez ten odcinek) oraz Michaela Kamena (a przecież, przecież, co się porobiło w tym roku!)
do tego należy policzyć składak własny, zbierający najbardziej ulubione fragmenty od A do Z, które potem stosownie starałem się ominąć przy pełnych płytach, dobra przebieżka, niezły początek, są nawet mizerne fragmenty z dialogami Rogera Moora (z tym jakże trafnym wyborem chyba namęczyłem się najbardziej)
obsłuchałem się
i w zamyśle miało być tak, że już przy wszystkich rozszerzonych wersjach, zgram sobie ponownie wszystkie, ale to WSZYSTKIE płyty jeszcze raz, łącznie z piosenkami, każda na osobnej kasecie, taki komplecik
ale
ponieważ się osłuchałem, to owszem, mógłbym mieć po całości (czasem jest ten głód) (ale nie mam już nowych kaset)
i ponadto
ponieważ się osłuchałem, to nie mogę mieć innych, bo w tych pamiętam kolejność numerów, wiem jaki następuje po jakim (szczególnie na składaku), wiem kiedy trzeba przewrócić kasetę, wiem jak urywa się numer i jak przechodzi na następną stronę
ba, jest tak, że słucham osobnej płyty, i mam wrażenie, że w TYCH momentach powinien wejść ten numer ze składaka
takie przygody
acha, ponieważ mam swój kamień na którym siedzę i patrzę jak rosną drzewa, co z tego, że zimno, chuj z tym wilkiem, co rodzice straszą, że go można złapać, siedzę, i słucham, i wiem, jaki numer będzie za chwilę, boskie momenty
bo to ważne, wspominam sobie często, pierwszy składak powstał na chwilę przed wyjazdem na dwudniowe wyjazdowe święta bożonarodzeniowe, kasety z odzysku konferencji pracowniczych, dziewięćdziesiątki dobrych firm, osobiście nigdy takich nie miałem
cały karton dostałem od Johnego, to rozwinęło/uratowało moją karierę słuchalniczą
oczywiście tytułowe piosenki znane już na pamięć, więc odpadały, na pierwszy ogień najlepsza z najlepszych, "You Only Live Twice", w całości, już wtedy była w wersji rozszerzonej, a potem po kolei, czyli przetrzebiony wybór z "Dr No" (bo tam wszystko się powtarza", "From Russia with love" (wtedy nie lubiłem), "Goldfinger" (też same powtórki), i zaczątek "Thunderball", następne poszły niemal po całości, z charakterystycznym ominięciem mistrzowskiego Marvina Hamlischa (ach, co za błąd, myślę dzisiaj), Billa Contiego (to przez ten odcinek) oraz Michaela Kamena (a przecież, przecież, co się porobiło w tym roku!)
do tego należy policzyć składak własny, zbierający najbardziej ulubione fragmenty od A do Z, które potem stosownie starałem się ominąć przy pełnych płytach, dobra przebieżka, niezły początek, są nawet mizerne fragmenty z dialogami Rogera Moora (z tym jakże trafnym wyborem chyba namęczyłem się najbardziej)
obsłuchałem się
i w zamyśle miało być tak, że już przy wszystkich rozszerzonych wersjach, zgram sobie ponownie wszystkie, ale to WSZYSTKIE płyty jeszcze raz, łącznie z piosenkami, każda na osobnej kasecie, taki komplecik
ale
ponieważ się osłuchałem, to owszem, mógłbym mieć po całości (czasem jest ten głód) (ale nie mam już nowych kaset)
i ponadto
ponieważ się osłuchałem, to nie mogę mieć innych, bo w tych pamiętam kolejność numerów, wiem jaki następuje po jakim (szczególnie na składaku), wiem kiedy trzeba przewrócić kasetę, wiem jak urywa się numer i jak przechodzi na następną stronę
ba, jest tak, że słucham osobnej płyty, i mam wrażenie, że w TYCH momentach powinien wejść ten numer ze składaka
takie przygody
acha, ponieważ mam swój kamień na którym siedzę i patrzę jak rosną drzewa, co z tego, że zimno, chuj z tym wilkiem, co rodzice straszą, że go można złapać, siedzę, i słucham, i wiem, jaki numer będzie za chwilę, boskie momenty
1 maja, piątek
Odcinek z hehe, majówką
My drogi i Miłościwie Nam Panująca zwiedzaliśmy Kaszuby.
Prawie pełne 8 h snu, ale wstałem na jedno oko.
Patrzymy w mapę i jedziemy.
E tam, majówka.
Pfff.
Po co było te kiełbasy kupować.
Betony, zimno i mróz, dziecko też nieśpiące, jedyne co, to ten Jar Raduni. I las.
Za to Sitno (po kaszubsku Sitno) ugościło na ciepło.
Zatem NORMALNE jedzenie, piwo, telewizja, chill z gazetami i spacer okolicami.
Dyżur na sobotę.
Odcinek z hehe, majówką
My drogi i Miłościwie Nam Panująca zwiedzaliśmy Kaszuby.
Prawie pełne 8 h snu, ale wstałem na jedno oko.
Patrzymy w mapę i jedziemy.
E tam, majówka.
Pfff.
Po co było te kiełbasy kupować.
Betony, zimno i mróz, dziecko też nieśpiące, jedyne co, to ten Jar Raduni. I las.
Za to Sitno (po kaszubsku Sitno) ugościło na ciepło.
Zatem NORMALNE jedzenie, piwo, telewizja, chill z gazetami i spacer okolicami.
Dyżur na sobotę.
2 maja, sobota
Odcinek z nerwem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca walczysz z orange.
Czas minął na stronach telefonach.
Spacer też nie taki, bo musiałem biegać z wózkiem.
A Babcia miast z wnuczkiem, to naczynia zmywała.
Grunt, że płyta doszła.
I czymś tam jeszcze się zmęczyłem wieczorem, a, dzieckiem na pełny etat, bo praca.
Where the Spies Are (1965) i do dyżuru.
Odcinek z nerwem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca walczysz z orange.
Czas minął na stronach telefonach.
Spacer też nie taki, bo musiałem biegać z wózkiem.
A Babcia miast z wnuczkiem, to naczynia zmywała.
Grunt, że płyta doszła.
I czymś tam jeszcze się zmęczyłem wieczorem, a, dzieckiem na pełny etat, bo praca.
Where the Spies Are (1965) i do dyżuru.
3 maja, niedziela
Odcinek z koszeniem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca bardziej na Ciotkach.
Zrobiłem rano 5 naleśników — pyszne.
Przeciąganie dziecka, pół spaceru.
Kawałek niebieskiego szlaku (malowniczo), ale temp. spadła z 17 do 12, chłód.
Natomiast w hobbitonie kolorowo i cieplej, bo zgrzałem się (z kurwami oczywiście) na koszeniu za wysokiej trawy. Kiedy ciąłem resztki nożycami, przypomniał mi się zeszły rok i omdlewające dłonie, kolana i kręgosłupy.
Tulipany ładnie.
I mówię ci synuś, jaką wiązkę chrustu tata związał, że ho ho. I to niejedną.
Ale, kiedy już słońce za drzewami, to po dobrze spełnionym obowiązku dziauka wygląda na swojską.
Wieczorne, przy czym Wizz zaskakująco wygrali pierwszy mecz z Atlantą (widziałem kawałek), a GSW z Grizz (widziałem większy kawałek), bo już zabawiałem się przednocnie z batonikami, winem i stronami www.
na kozaka zaporoskiego
Odcinek z koszeniem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca bardziej na Ciotkach.
Zrobiłem rano 5 naleśników — pyszne.
Przeciąganie dziecka, pół spaceru.
Kawałek niebieskiego szlaku (malowniczo), ale temp. spadła z 17 do 12, chłód.
Natomiast w hobbitonie kolorowo i cieplej, bo zgrzałem się (z kurwami oczywiście) na koszeniu za wysokiej trawy. Kiedy ciąłem resztki nożycami, przypomniał mi się zeszły rok i omdlewające dłonie, kolana i kręgosłupy.
Tulipany ładnie.
I mówię ci synuś, jaką wiązkę chrustu tata związał, że ho ho. I to niejedną.
Ale, kiedy już słońce za drzewami, to po dobrze spełnionym obowiązku dziauka wygląda na swojską.
Wieczorne, przy czym Wizz zaskakująco wygrali pierwszy mecz z Atlantą (widziałem kawałek), a GSW z Grizz (widziałem większy kawałek), bo już zabawiałem się przednocnie z batonikami, winem i stronami www.
na kozaka zaporoskiego
4 maja, poniedziałek
Odcinek ze spodniami
My drogi i Miłościwie Nam Panująca wieczorne zakupy.
a tu pada z rana!
José Saramago — O malarstwie i kaligrafii (1977) (pol. wyd. 2010)
sprawia mi trudność w czytaniu, czyli trza wolniej
***
podążyłem, pasują, robi się cieplej
wieczorem młodzież dała żyć
debiut:
Slanted and Enchanted (1992)
oczywiście, że znam, nawet lubię, bardziej imponująca jest bibliografia:
http://en.wikipedia.org/wiki/Slanted_and_Enchanted
***
sałatka i czytanie robotnicze do późnego wieczora przed snem
Odcinek ze spodniami
My drogi i Miłościwie Nam Panująca wieczorne zakupy.
a tu pada z rana!
José Saramago — O malarstwie i kaligrafii (1977) (pol. wyd. 2010)
sprawia mi trudność w czytaniu, czyli trza wolniej
***
podążyłem, pasują, robi się cieplej
wieczorem młodzież dała żyć
debiut:
Slanted and Enchanted (1992)
oczywiście, że znam, nawet lubię, bardziej imponująca jest bibliografia:
http://en.wikipedia.org/wiki/Slanted_and_Enchanted
***
sałatka i czytanie robotnicze do późnego wieczora przed snem
5 maja, wtorek
Odcinek z sępa krzykiem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca zwiedzamy tulipany.
Ogromna mgła w dolinie, nie widziałem.
Potem dzień, jak co dzień.
Wracam i smyrgamy na działkę, się pochwalić, mimo że ciut kropi.
Wiązki chrustu.
Ale nie od tego dziecko potem skrzeczało, a nawet więcej.
Ale jako że wieczór wolny, więc wyjątkowo mnie nie zmęczył.
Przysiadłem nad pianinowym numerem Vreen 4.
Wcześniej do snu, ALE nie mogłem zasnąć! Pewnie ten deszcz.
Z kolei z samego rana ptaki.
Cholera by to.
Odcinek z sępa krzykiem
My drogi i Miłościwie Nam Panująca zwiedzamy tulipany.
Ogromna mgła w dolinie, nie widziałem.
Potem dzień, jak co dzień.
Wracam i smyrgamy na działkę, się pochwalić, mimo że ciut kropi.
Wiązki chrustu.
Ale nie od tego dziecko potem skrzeczało, a nawet więcej.
Ale jako że wieczór wolny, więc wyjątkowo mnie nie zmęczył.
Przysiadłem nad pianinowym numerem Vreen 4.
Wcześniej do snu, ALE nie mogłem zasnąć! Pewnie ten deszcz.
Z kolei z samego rana ptaki.
Cholera by to.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











.jpg)
