sobota, 7 października 2017

The Salzburg Connection (1972)



świetna, choć wtórna, muza, która przypomina Lalo z Dirty Harry'ego (Bronislau Kaper? Lionel Newman?) = nie ma jej = nagrać z filmu
w roli głównej Barry Newman (Vanishing Point), co ma znane nazwisko, ale znany nie jest, ogólnie kryminał/dreszczowiec (?) "nazistowski", czyli walka trzech wywiadów o skrzynkę z dokumentami z czasów
dziewczęca blondrudowłosa Karen Jensen, i z nieznośną dla mnie manierą Klaus Maria Brandauer, jakość filmu stara, kolory przytłumione, nie powiem by trzymało w napięciu



The Ice Pirates (1984)



dodatkowa gwiazdka za kino w Wojtem i pełen niespodzianek film, humor i znakomite teksty, garść zaczerpniętych pomysłów, nieco gorzej z niedostatkiem budżetu



The Assassination Bureau (1969)



charakterystyczny Oliver Reed, którego potem/wcześniej nie, dziewczęca, ale wciąż irytująca Diana Rigg (jako brunetka nie pasuje), Telly Savalas z wąsem, sympatyczny Curd Jürgens, zjawiskowa Annabella Incontrera z wystawionym biustem
ten sam rok, co On Her Majesty's Secret Service, więc pewnie kręcili nieco później
zabawna komedia z nieudanymi zamachami w okresie przed I wojną światową (umownie), więc nie klasyczny SPY
oglądam bardzo małymi kawałkami, np. ostatnio po najebce/próbie, są napisy ANG



Penny Gold (1973)



Kryminał filatelistyczny. Dobra para głównych detektywów, niezła intryga, chwilami muzyka. Pościg co najmniej śmieszny, wnętrza i filmowanie nie-HD.
Nie mogę zlokalizować aktora, który grał "lekarza domu", ha! rosyjski dyplomata z "You Only Live Twice", noooo.
Strasznie niewyraźnie mówili, detektywi bardzo się starali, aż w końcu dopięli swego, no ale to tylko kryminał.
Wybranych pozycji: 1771



P.J. (1968)


kolejny George Peppard! Gayle Hunnicutt do towarzystwa, taki mezalians kryminału (prywatny detektyw), przygodówki (egzotyczna wyspa) i "dramatu" obyczajowego
MUZA! do zapamiętania - Neal Hefti
mocne sceny i intryga, która zakończyła się niemal jak w czarnym kryminale



Killers Are Challenged / Agent 077, sfida ai killers / Our Man in Casablanca (1966)



Richard Harrison jako Bob Fleming, którego już raz widziałem (okularki)
niewiele nowego można powiedzieć w kwestii euro-spy, zatem, oglądało mi się nieźle, mimo zawężonego obrazu, muzyka była trafna, lokalizacje również, trochę ponętnych kobiet, powiedzmy, że nawet był twist na końcu

http://doubleosection.blogspot.com/2012/06/dvd-review-our-man-in-casablanca-aka.html



James Tont operazione U.N.O. (1965)



po włosku, ale wiele fantastycznych bzdur do oglądania, głównie transmiter/ekran w zegarku czy aucie (wizyta pod wodą + peryskop), dużo piosenek do odsłuchania, parodia "Goldfingera"