środa, 10 grudnia 2014

Odcinek z powrotem



3 listopada, poniedziałek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca powrócilim ciężko do życia.
Wstawanie ciężko.
W nocy przebudka na przyczajkę.
Jak już śnię, to śnię stare domy/mieszkania. Jak dobrze pamiętam korpusy w wannie. Codzienność taka, że aj.
I w nocy przyszło do mnie, że nie jestem w stanie przekazać/pokazać/opisać tego, czego nie mam na zdjęciach nawet. Przecież to ładne, porządne mieszkania były. No ja już śnię tylko takie, które zaraz mają być wyburzone, drewniane schody na Dworcowej, którymi nie można już wejść na trzecie piętro (to nasze), wciąż wkładam rękę do przegródki na skrzynkę na listy i wyjmuję te stare, nieaktualne, albo wyciągi z konta, takie poczucie starty przeniesione na architekturę, teraz jest tam nieustająco ciemnawo, przy jednej ledwo żaróweczce. Drugie zadawnione mieszkanie na Rybakach Górnych, o oryginalnym układzie wnętrz, zaplecze podwórkowe z ogródkiem okolonym płotkiem na wysokości kolan.
I ten sen, z regularnym zestawem czynności, powtarzający się od czasu do czasu, który nawet nie wychodzi/ujawnia się na światło dzienne (czyli już jest tylko bytem zjawą) umrze wraz z moją świadomością. Krótkie słowa jakie, o ile, zostaną, będą jedynie odnotowaniem "faktu".
***
Z rzadkich nowych płyt, ta:
Ought More Than Any Other Day (2014)
wzbudza zainteresowanie ciekawością w graniu, kontrolowanym hałasem i wokalem, którego brzmienie mi coś (kogoś) przypomina.
***
Było to przesunięcie czasowe (tych nie pamiętam, tylko te wielkanocne), wobec czego przy wyjściu z pracy już jest niemal ciemno.
Kawa, pyszny jabłecznik z "kratką".
Dokończyłem na odsłuchu 2 ostatnie. Kiedy już zdążę się pozawstydzać brzmieniem werbla potem czuję dumę z ostatnich dokonań. Jedno to taki nasz "Hotel California", drugie to pomysł z Today is the Day i let's dance. Kontrowersyjne. "przełamuję schematy". Czysto i klarownie.
Baraka (1992)
przypadkiem widziałem świadomie końcówkę. Kilka dopasowań muzycznych bardzo zajmujących. Całość trąci, narzucając interpretację poprzez połączenie scen. Potem ujęcia się powtarzają.
Odcinek z tych krótkich.
Jak już skończyłem, to tak miałem jakieś wolne, że nawet nie chciało mi się za nic zabierać => do snu. Ale wyspać się i tak nie wyspałem.


4 listopada, wtorek

Odcinek ze Stogami na poczcie

My drogi i Miłościwie Nam Panująca odebraliśmy w ostatnim czasie masę przesyłek.

Eric Serra, The Experience of Love, GoldenEye (Expanded Score) (1995)
ckliwy banał cofający nas do końcówki lat 80, ale dobrze się tego słucha przy porannej mgle. Jak stoję rano na przystanku we Wrzeszczu i świadomie (!) kupuję miesięczny na czas, patrzę w dół na zbiegające się tory, linie elektryczne i rzędy budynków, tam powyżej pantografu widać bladopomarańczowego lizaka. Zaraz schowa się za murem.
***
Pray For Sound — Dreamer // 150 Clear w/ Purple Swirl, 150 Clear w/ Magenta Swirl & 200 White Vinyl LP
czerstwy "post-rock"
***
Panabrite
Pavilion // Clear Vinyl LP
ambiencik
***
wyłączyli nam bandcampa, już nie posłuchamy tutaj
***
Cloud Nothings
Attack on Memory (2012)
dobrze, że człowiek skonfrontował z niegdysiejszymi wyobrażeniami zanim
=> chyba się zestarzałem
=> 2: będzie więcej szmalcu na goldy
***
The Hive Dwellers — Hewn From The Wilderness (2012)
strach trochę jest
i takie rzeczy wydają
***
Dosh
Milk Money (2013) (White w/Black, Silver Splatter) $9.00
intrygawe
***
Woodhands — Heart Attack (2008)
nie przemawia do mnie to elektro
***
Headlights — Some Racing, Some Stopping (2008)
łagodny indie roczek
***
HUM — Downward Is Heavenward (1990)
się trafiło obce zameryaknizowane popowo emo
***
Rotting Out — Street Prowl (2011)
napisali, że h/c
trudno
ale niebieski ładny
***
Bułka + 2 parówki.
Paczkomat po raz pierwszy w życiu.
Ciemności, światła lamp. Gdański most stoi sobie PRZED parkiem.
Poczta polska — brak słów.
Płyty świetnie!
Bravo.
Darów mnóstwo, obustronnie.
Zawlokłem się do domu.
Jabłecznik z kratką!


5 listopada, środa

Odcinek z wieloma sprawunkami

My drogi i Miłościwie Nam Panująca sprawiliśmy się, bardziej Ty, ja tylko zdążyłem.

Abstynencja wcale nie wpływa korzystnie na jakość snu ani na poziom wyspania. Zatem — wniosek jedyny.
Ale jak już się dowlokłem na pętlę (Eco ostatnio nie przynudza), to okoliczności przyrody (WIELKA mgła) mnie ożywiły, zatem spacer, fotki i już się rozpoczął ranek lepiej.
***
ap na tapecie = znowu nie radzę sobie z jesienią
***
Bruno Nicolai — 99 Women (1968)
trochę śmiecia 60s, ale bywa kojąco, sentymentalnie, smyczkowo-saksofonowo
***
chirurgia i chirudzy po łokcie, senność
wcześniej/jaśniej, zdążam do UM (bardzo niebezpieczna praca w tym urzędzie)
obtanili piwa w lidlu, ale próby nam słabo idą, już nawet ja nie pamiętam zagrywek
oglądamy 200 błyszczących KOLORowych zdjęć
dłuższy wieczór




wtorek, 9 grudnia 2014

Odcinek z chorowaniem 3



28 października, wtorek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca mamy zwolnienie!

(Sean Connery) The Red Tent (1969)
film z serii katastroficznych, nienajwyższych lotów, mimo że latał zeppelin, ciekawostki techniczne związane z tym środkiem lokomocji, Claudia Cardinale w ponadczasowej fryzurze, Peter Finch grał główną rolę, już wtedy nie żył, ciut dramatyczne kino "moralnego" niepokoju, Connery jako dobry wujek, pojawił się dopiero w połowie filmu, idea filmu zalatywała taką włoszczyzną albo ruszczyzną (film w kooprodukcji), ale nie było to złe kino, ale nie było tego w książce
Peter Finch jest na okładce płyty, którą mam
= nie znam wszystkich starych (czyt. dawnych) aktorów

 

The Fountain (2006)
wizualnie ładnie, ale fabularnie straszna chała, cokolwiek by nie rzekli - srutki tutki
Hugh Jackman w nowym wyglądzie początkowo nie do poznania, on pokazuje zmarszczki jakie ja mam, to już ten wiek.

 

29 października–2 listopada — przerwa chorobowa

Korzystnie zatem było: zmiksowałem dzielnie wszystko, czasem z fajerwerkami.
Podczas ostatnich 3 dni zrobiłem stanowisko odsłuchowe i robiłem "na głośno".
Ominęło nas z Endriusem nagrywanie = więcej czasu dla nas.
Zamówiłem po konsultacjach z obcym przesyłkę. Ciekawe, czy dojdzie.
Spałem po jakieś 6-7 godzin, ale dzięki temu, że nie wstawałem o 6:30 czułem się świetnie. To po prostu tydzień życia codziennego z tyrką wpływa niszcząco na samopoczucie i zdrowie.
Którejś nocy wynalazłem system wyświetlania filmu na dwóch ekranach jednocześnie. To nic, że nie są równe, ale prawie jak na dużym tv. Zatem poleciały znane filmy poniżej 5 giga, które znam na pamięć, ale mogę zobaczyć wielkie.
Raz skosiliśmy trawę i raz zebraliśmy ją.
Ponadto dwa razy byliśmy na zakupach, a raz w szkole.
No i ten wspaniały wtorek z bagietką i jesiennym porannym spacerem po najprawdziwszym parku.


Wiele smacznych rzeczy zrobiłaś w tym czasie, którymi się opychałem przez cały dzień (= wciąż najedzony).
Dyspensa z okazji 1 listopada, wspomnienie zeszłorocznego Berlina, zdjęcia.
Oraz WD-40 oraz archiwizowanie, słusznie pracowicie spędziłem te długie wolne.


piątek, 5 grudnia 2014

Odcinek z pracowitą sobotą



25 października, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zażywaliśmy restauracji. Prawie tak:



26 października, niedziela

Odcinek z chorowaniem 1

My drogi i Miłościwie Nam Panująca cały dzień miksujemy starego micha.

Dokończone
The Raid — Redemption (2011)


27 października, poniedziałek

Odcinek z chorowaniem 2

My drogi i Miłościwie Nam Panująca cały dzień miksujemy w dół me konie.

Dokończone
Dark Skies (2013) — horror

Paris When It Sizzles (1964) — przypomnienie z dysku — ale to była chała!

Italia — Per grazia ricevuta — Nino Manfredi (1970) — jednak to widziałem do końca. Okazało się, że to był cud.



Sekcja Specjalna


 
 
 
John Williams — Raiders of the Lost Ark (1981)


najlepsze z serii, mistrzowskie (kiedy oglądamy znowu?), smakowite muzycznie, a koperta ma przypominajkę



czwartek, 4 grudnia 2014

Odcinek z nową igłą



23 października, czwartek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca rzucamy zabawkami i ciskamy nosidełkami.

Jesień wciąż smętna:

Paw Paw — Lay Down In The Flower Bed (2012)
klimat tym razem bardzo ok, Dodos bez wokali czy inne CoCo Beware
***
Pacific Pride — Vamping In The Key Of Niche (7inch) (2011)
super zagrane wesolutkie indie
brzmienie mi się podoba
90s!
genialne
"Inhaling everything 90's out comes a jagged cloud of refreshing garage-esque tunes that remind us of the first time we heard "Crooked Rain."
nic dziwnego
dlatego też lubię
Copy Haho
odsłuchałem wszystkie piosenki, które wyprodukowali (5+1+1+3)
***
Dead Gaze — Take Me Home or I Die Alone (2010)
singiel shoegaze, wzruszająco nagrane
to chyba w ogóle milusi zespół
***
AGES — Above & Down Below (2014) // Trans Pilsner & Opaque Gold Swirl w/ Bronze Splatter Vinyl LP = ślicznie (Price $14.99 + wiadomo)
ale tylko grają stonerka
***
Już 5 stopni, ciemno w tram.
Robisz jedzenie, dżem, ciasto, wszystko naraz.
Karton nr 2 i telefon doktorski.
Przychodzi Wojt z pustymi flaszkami, odchodzi z pełnymi.
Ale sprzęt i cierpliwość.
W końcu — aż się zgrzałem — gra.
I to w stereo!
Aż nadeszła chłodna noc.




24 października, piątek

Odcinek z debiutem płytowym

My drogi i Miłościwie Nam Panująca popłakalim się na piosence.

2 stopnie.
Bus spoźniony, bez spacerniaka, wieczorem też nie będę się szwendał, bo wyziębnę.
LnŚ etiopska — historia ciekawsza niż literatura. "Nie dość, że Żyd, to jeszcze Murzyn". Super Tomek. Ale dzięki notom przypomniałem sobie (via ethio-jazz 50s 60s) o świetnej płycie z egipskim jazzem.
Salah Ragab and The Cairo Jazz Band!
I druga ciekawostka: Nega Mezlekia, Zapiski z brzucha hieny i brukowa historia z kanadyjską wydawczyni.
Acha, no i oczywiście wątek powieściopisarstwa Kapuścińskiego a Haile Selassie.
***
Yeśeń:
Woodsman — Humdrum (2009)
właściwie całe Fire Talk Records bazuje na tym zespole (ale ile się naodkrywałem, to moje), oni sobie grają tak a muzom, poza historią (pewnie o czymś nie wiem), ale ta płyta jest z tych przyjemnych
zwłaszcza
zwłaszcza
tutaj są jeszcze bardziej rock, a bardziej post i z wykorzystaniem dużej ilości delayów są jak Level Owl chwilami, jak najbardziej
***
Davila 666
nie nie nie!
choćbym nie wiem jak kolorowy mieli
***
The Memories — Touched By An Angel (2014) // Clear Vinyl
no nie no nie
ale są tacy, co lubią
***
http://thrilljockey.com/thrill/Pontiak/Innocence#.VEondrF_KaN
***
Have A Nice Life — Deathconsciousness (2014) // White, Green, and 180g Black Vinyl 2xLP
nieeeee
***
Medicine — Home Everywhere (2014) // Special Edition Purple-/Teal Vinyl 2xLP
straszne, nie mogę tego słuchać
***
Nowhere — S/T (2013) // Clear Orange w/ Red Swirl Vinyl
piękny pomarańczowy, ale miałka ta muzyka, ten psych w stylu lat 60.
czasem nawet pomysłowo z gitarami, ale wokali nie zniese
***
no i dzisiejszy post zaliczony => żadnych pokus
***
Ach, cudownie na taką pogodę powtórzyć sobie:
Beak >> (2012)
***
Hospital Ships — Destruction In Yr Soul (2013)
się okazało bardzo słuchalne
co więcej, znam ten wokal!
(skąd?)
***


Sekcja Specjalna

 
John Barry — Out of Africa (1985)

przyjemnie rozpuszcza, dla niektórych aż zbyt zapewne



środa, 3 grudnia 2014

Odcinek z karnym buziakiem


morning pony

21 października, wtorek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca wieczorem w kuchni ścielimy łóżko tylko dla mnie.

SoundSupply czasem mnie zaskakuje, teraz padło na Fire Talk Records.
***
http://woodsmanman.bandcamp.com/album/woodsman
świetnie się słucha, pomarańczowy winyl!
***
Baby Birds Don't Drink Milk — Think Tone (2013)
chwilami znakomicie ambientowo
***
Royal Trux — Pound For Pound (2000) LP $18.99
takie rzeczy się zdarzają na dusty, ale to bez przekonania
***
Tjutjuna — Westerner (2013)
młodsi bracia starych Trans Am



***
Heaven’s Gate — High Riser (2012)
kobiecy garaż, shoegaze lat 90
jestem w stanie docenić, ale niekoniecznie słuchać
***
Tjutjuna — Tjutjuna (2010)
bardzo słuchalne
***
Ancient Ocean — Through the Fear of Aging (EP) (2014)
pysznie na jesień
***
Woodsman — Teleseparation (EP) (2014)
jeszcze lepiej, bo kołysze
***
Woodsman — Rare Forms (2011)
co oznacza, że świetnie trafiłem z odsłuchem tego zespołu na samym początku
bo to nie
***
Na Stogach i na zagrodzie niefajnie.
Smutna pogoda.
Stare BRAVO.
Chorujemy, starzejemy się, grób.
Do umycia.
Hajle Sellasje I (1892-1975).
Pokaż mi swojego kleszcza.



22 października, środa

Odcinek z pogrążającą się nieudolnością muzyczną

My drogi i Miłościwie Nam Panująca przeglądamy tyci (nie Tyci) ubranka.

Kontynuowamy wątek jesienny:

Gem Trails — Dripps (EP) (2013)
już tylko szumy i trzaski
***
Orchard Thief — Professional Textures (2013)
jak wyżej
a, to mi przypomina te pierdoły, które grałem na kamerze pogłosowej, jako wczesne miasto 1000 gitar
aż muszę to zobaczyć:
http://www.discogs.com/Miasto-1000-Gitar-Vis-%C3%A1-vis-Swoboda-M%C5%82odszy-Miasto-1000-Gitar-Vis-%C3%A1-vis-Swoboda-M%C5%82odszy/release/4074229


***
Turnip King — Moon Landing ? (2013)
szybkogracze na gitarach, garaż, nowa fala, żeński wokal, specyficzna kompresja perkusji
przypomina dokonania małych, jakich słuchaliśmy w Białymstoku
"Rooms / Fleece" mogłoby być w repertuarze
***
Paw Paw — Temporalis / Epiphysis (2013)
wymęczone
***
The Kevin Costner Suicide Pact — Tape Phase (EP) (2013)
ok, docenię za wygląd, winyl, nazwę i specyfikę występów
ale nie mogę tego słuchać
***
Woodsman — Mystic Places (EP) (2011)
oczywiście transamowo, się podoba
***
Jovontaes — Cavedwellers Month (2012)
no dobra, wiem, że Knerze by się podobało, i pewnie powinniśmy tak wydać kasety The Love, ale bez przesady
***
Curtin — Curtin (EP) (2013)
barretowe smęty, akceptuję


***
Na szybko, zmęczone oczy, jeszcze zrobiłem.
Jesień liści.
Nagle zrobiło się zimno.
Opowieść o tablecie.
Od G.
Kartony, rzeczy, blurp.
Do snu.
Blurp.
Zimno.
Blurp.
(blurp)




wtorek, 2 grudnia 2014

Odcinek ze skubaniem winogronków



18 października, sobota

Odcinek z nietypowym spotkaniem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca potknęliśmy się o kabel.

Miksowanie, już umiem grupy.
Zapiekane bułki.
Udane zrzucenie opadów niebezpiecznych — Zaspa. Klub Plama.
Lidlowe zakupy na kolację.
Grabienie, duży czarny worek.
Obiad, sprzątanie na czysto.
Wizyta, działka, gramy.
Mało pijemy, a czas szybko minął.
Nadchodzi wielka smuta.


19 października, niedziela

Odcinek ze kumulacją nieszczęść

My drogi i Miłościwie Nam Panująca i pracujące niedziele.

Pół nocy z brzuszkiem.
Niewyspanie.
Sucha bułeczka.
Górki zachodnie, bez spaceru, szczegóły.
Ikea — w niedzielę w tym przybytku było więcej ludzi niż przez cały weekend na spacerach na świeżym powietrzu. Szafka x 2.
Przeczekanie na wro — winogrona.
Kaszka.
15 kg ciężkiej pracy spleśniało.
Pigwa — zbiór, trawa — cięcie ręczne fragmentów.
Stół, ustawienie do "pracy" = wiele miejsca w pokoju.
Kabina prysznicowa.
Przegląd makulatury. Tyle atrakcji.
Nieme na żywo nas ominęło. Szerokim łukiem.


20 października, poniedziałek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca byliśmy calineczkami.

Pada.
Przesłuchałem całe disco The Promise Ring. Z dawnych czasów 2 hity, które znajdują się na liście: Previously on the Top 100 emo songs of all time…….
I już prawie do wyrzucenia, kiedy okazało się, że ostatnia, "Wood/Water" (2002) jest świetnie słuchalnym pop-rockiem.
***
SONIC YOUTH — Rather Ripped — winyl: 73,90 zł
SONIC YOUTH — Sonic Nurse — winyl: 73,90 zł
w serpęcie
kuszące
ale nie-e
***
Murzynów, owszem, czytam. Dzisiaj po raz pierwszy się zaśmiałem.
***
Cudownie, że już obrałaś prawie wszystko.
Zlałem, zagotowałem dwa razy, potem zagotowałem dwa razy, wymieszałem 5 kg cukru.
Japcok za słodki, będzie musiał się odstać.
Porobione.

Sekcja Specjalna

 

Francis Albert Sinatra & Antonio Carlos Jobim (1967)

najlepsza płyta
ich obu



poniedziałek, 1 grudnia 2014

Odcinek z pierwszym w sezonie



16 października, czwartek

Odcinek ze szkoleniem reaperowaniem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca jeno na krótkiej analizie przedziałów i strzałek.

Michel Houellebecq — Mapa i terytorium (2011) zakończone. Miewało też słabsze momenty, ale świetna rozrywka.
Okropnie mi się podobało, a czytało sprawnie a z satysfakcją.
Zabieram się za nowe LnŚ. Tym razem nietypowo, zacząłem od wychwalonego Tomka.
Ciemnawo już na dworze. Z bagażem, więc bez spacerniaka.


87. Dartz — This Is My Ship Dancey Q and Not U type stuff. Reminds me of the more forgettable Million Dead (pre-Frank Turner) stuff. C+
(wiki: Indie rock/Math rock/Dance-punk; they toured with Get Cape Wear Cape Fly, c jakoś mi ich przybliża; duże możliwości instrumentalne, technika; za dużo disco, za mało romana, ale słucham z przyjemnością)
(13. Ulysses
Digital Only Bonus Track to już appleC mistrzostwo świata)
***
DARTZ! — The Sad History of the Village of Alnerique (2008) — bardziej naiwne, gorzej nagrane.
I wszystkie inne drobne płyty już nie to, zasadniczo im nowsze, tym gorsze, tak to jest, jak się komuś zamarzy kariera.
Fantastic Apparatus/Cold Holidays 10" (2007)
Once Twice, Again! (2007)
St. Petersburg (2006)
Split 10" (with Stapleton) 2006)
Split 7" (with The Maybes?) (2006)
Who Built the Buildings? EP (2005)
***
86. Ride Your Bike
Bad News From The Bar Sounds like a musical. C+
(nieprawda, brzmi jak indie-rock, problem jedynie w tym, że już pińset takich było, ale słucha się miło)
***
http://theshipyard.bandcamp.com/album/water-on-mars

wiem, że przemawia przez mnie sympatia (wspomnienia występowe), ale prócz fajnych piosenek uważam, że ten album został skompilowany z rozmysłem, a zespół ma własne brzmienie płytowe, energia koncertowa została zachowana, a jest studyjny wykop. W sumie wokal niedopracowany jak już, mógł mniej krzyczeć, więcej śpiewać i bardziej na przód w stylu pop.
Bardzo zadowolony.
***
102. Desoto Jones
The Troubleshooting Is Over Forgot this band existed. Pretty standard mid-2000s MySpace band from New Jersey. C
(no nie da się tego słuchać celowo)
***
The Dandelion War — Geometries and Orchids (2009)
"melted Explosions In The Sky, Radiohead and The Antlers’ Hospice together.[2] The Dandelion War has also been compared to Sigur Ros[3] and My Morning Jacket.[4]"
tyle w temacie = smęty
***
Wszystko poszło zgodnie z klasyką.
Nauczyliśmy się nowych rzeczy. Niektórych nigdy się nie nauczymy.
Jest i wino, jest i piwo, jest i sok.
Są gratulacje.
Jesteśmy umówieni, będziemy się umawiać.
Niektóre rzeczy brzmią dobrze, inne trzeba będzie poprawiać. Niektóre ręcznie.
Zasadniczo mogę być zadowolony (co szybko mija), inni nie będą (co nigdy nie mija).
Wracam na cyku do domu, w plecaku podzwaniają tanie bułki i szemrane kabanosiki. Ten sklep wygląda zupełnie inaczej w tygodniu po południu niż w weekend przed południem.
Obcinanie i zasypianie. Nawet udało się znaleźć strój sportowy.
Piosenkę kiedyś taką miałem.


17 października, piątek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca oglądaliśmy wieczorem... gazetę.

Zamułę dzisiaj mam. Od rana. Aczkolwiek fizycznie sprawnie.
No nie, mszy po francusku nie będę słuchał. (to ci ciekawostka)
Wychodzi słońce, widać kolory. Tak jakbym miał się martwić, jak rozplanować sobie dwie godziny po południu. Na spacer przecież, na spacer! Ale gdzie? Aaa, to tu pojawił się problem. Tyle opcji!
***
Thurston Moore — The Best Day (2014) — bardzo dobrze, że tego słucham:
http://www.npr.org/2014/10/12/354284493/first-listen-thurston-moore-the-best-day#playlist
Jak grają rocka, to też bym chciał coś takiego grać.
Normalnie bym nawet zakupił, ale mam inne priorytety. Ano zwłaszcza, że robiąc pokrętny (ale słuszny) deal będę słuchał Blonde Redhead.
***
Przedłużyłem sobie 6 gracza na rok. Ale ten czas leci.


— ja tu się męczę z drukowaniem, a ty sprawdziłeś w 5 minut
— no bywa
— jak ja go widzę, to on tylko w tych słuchawkach i klepie w klawiaturę, no tak, ale trzeba było się uczyć, a nie rzucać w szkołę kamieniami
***
Today Is The Day — Animal Mother (2014) — wciąż mam sentyment. Chociaż czasem w zwykłym metalu już zatraca się ta ich właściwość noise'owego gitarowego grania. Jakość nie porywa. Okładka świetna.
Chociaż zaczynam doceniać prymat stopy i mięciutkiego werbla nad blachami i resztą perkusji.

***
Alt-J — This Is All Yours (2014) — ale nuuuudy. Dzie jest Matylda ja się pytam.
***
Wymyślony dobry spacerniak przez Kowale i wąwóz.
Sport sprawnie fizycznie, mimo 4-miesięcznej przerwy.
Pakowanie na wro.
Do domu.
Spać.