czwartek, 3 listopada 2011

W dół me konie!


sobota, 29 października

Przez dwa tygodnie, w tym popowrotowym rozgardiaszu emocjonalnym nie robiłem nic. Tak, wyszło na to, że w pracy też i teraz mam za swoje. Mocne postanowienie poprawy. Trzeba się wziąć za siebie. Spoko, w końcu i tak wstaję wcześnie (no chyba, że jest piątek, kiedy kładę się późno), to mogę podciągnąć miksy od zaraz. Czyli powolutku wracam. Co prawda dzisiaj wyjeżdżam, ale i tak wracam. Dobra, trochę oszukuję, ale dobrze brzmi. Warto mieć przygotowanych parę mocnych kwestii. W końcu ktoś musi być asem w tej talii. Zatem otwieram dziadkową torbę. Ruinująca życie niepewność: wziąć Daddy O' czy Electro-Harmonics? Telefon do przyjaciela. Tego mi trzeba. Electro-Harmonics. Więc ty nie bierz tego 2,5 kg ziemniaków. Życie. On delikatnie gładzi mego wrzosa. Dwa kable jack-kanon. No bo drugi może nie działać. Proste. Dwa kable jack-jack. Dwa mini kable jack-jack. Dwa kable kanon-kanon. MXLy. Karta. Zasilacz. Słuchawki. Przedłużka do słuchawek. Firewire. Komputer-laptop. Statywy. Jeżeli myślicie, że jedziemy na Piwak, to się grubo mylicie! 5 litrów wina jabłkowego. Aparat fotograficzny dla zarejestrowania rzeczywistości, której nie zarejestrujemy. Rajtuzy w ramach przygotowań na kurewski armageddon zimna. Tak, te w których mnie widziano skaczącego po pokoju. Gulasz. Kiełbasy. Nawet kominek bierzemy ze sobą. Oraz dobre nastroje. (I żebyś mi k... przestał w końcu marudzić, że rzucasz perkusję!). 11 to może nie jest specjalnie rano, ale jak się weekend zaczął o 18 w piątek, to człowiek przecież zasługuje na trochę odpoczynku. Ok, czyli bierzemy już tylko 4 litry wina jabłkowego. Auto-lux. Trochę wspomnień. Ciut nadzieji. Odrobinę dobrej zabawy. Kremy nawilżające. Dobrze nawilżające. Wpadamy na chwilę do pokoju: "ojej, nikogo nie ma!". Jaaasne. Chleb z serkiem. Gorące kubki. Kto wie, jak bardzo będą gorące. Podobno w ten weekend mają nawet odkręcić wodę. Może we czwórkę napiszemy nawet niejedną wersję pochwały ojczyma. To by było dopiero coś. Hej kowboju...

Brak komentarzy: