środa, 31 sierpnia 2016

5–8.08.2016



5 sierpnia, piątek

zatę Żono ma

wstaję, majonez, małosolne i jadę z Aleksandrem
nic dzisiaj do kupienia nie ma na winylach
***
ale znalazło się cudo jesienne:
JBM — Stray Ashes (2012)
***
chuj, a co tam, obejrzałem piątkowe trailery, skoro są
a na dokładkę one wszystkie dobre były, raz się wzruszyłem do łzy
***
spotkaliśmy się w starym/nowym carrefour, i nowym centrum Morena
znaczy się jak czytałem na kanapce, a Ty robiłaś zakupy, kiedyś tam też robiłem zakupy, piwo, bułki i kiełbasa i siup do Endriusa
***
zrobiliśmy cały kosz zakupów, ale nie wyszło tak drogo jak myślałem, się pozmieniało, a sklep imponuje zawartością, człowiek chciałby pochodzić i pokupować frykasów = za mało czasu tam spędziliśmy na zakupach
wracamy na wro, a potem do domu już do spania
mimo późnej pory zaczęliśmy film, przed 24 do snu


6 sierpnia, sobota

zatę Żono ma

nocne dyżurowanie nie było mega wygodne
między 2:30 a 3:30 były nocne przygody łącznie z kupą, a dziecko intensywnie bawiło się w odgłosy z sufitu, nie wzbudzało to moich pozytywnych uczuć
jeszcze mleko o 6:45 i trochę snu do 7:50, udało się przeleżakować do 8:20
Mama już wstała, poszła na zakupy, śniadanie to właściwie tylko my mieliśmy, bo dziecko zamuliło na rogalu, ja zamuliłem na Patricku Watsonie, taki nastrój
***
na wro rozpoczęliśmy rocznicowe przygotowania, chociaż na dobrą sprawę Mama i dziadkowie załatwili wszystko, wobec braków osobowych cieszyliśmy się obecnością tych co byli, a najważniejsze: strasząca od 3 dni pogoda dopisała przez cały boży dzień
wynudziłem się stosownie, ale pełny egoizm, w tym wszystkim miałem wiele okazji do leżakowania i nic nie robienia, bo dziecko albo było zajęte, albo chciało Mamę, albo poszło na drzemkę
oczywiście obżarłem się hamburgejami (to lubię) (miałem zrobić 100-gramowe kotleciki, ale nie wyszło), 3 piwa + jeden, więc nie przymuliło, mięso poszło wszystko, sałatki dojadaliśmy, dużo piwa zostało
***
o 22 zmęczony poszedłem spać, w nocy dziecko znowu dało koncert (słyszy odgłosy)
wstaliśmy zmęczeni a Mama z katarem


7 sierpnia, niedziela

zatę Żono ma

ale ten nieco zły nastrój minął, się opiłem herbaty (jeszcze zaznaczę te 4 litry płynu, które puściłem w nocy i nad ranem), objadłem i poszliśmy na jarmark
***
obeszliśmy i zaliczone, stare oglądanie już nie wróci, ale Mama przynajmniej obejrzała sukienki, a dziecko nie umarło z nudów, lwy i fontanna były ok
skończyliśmy na naturalnych lodach, aczkolwiek wolałbym torcik z sowy lub litr miętowych z czekoladą, niemniej sentyment do chodzenia po jarmarku mógłbym wciąż mieć
przypomniałem litewskie zeppeliny
***
wróciliśmy na kawę oraz wahadłowy obiad
udało nam się obejrzeć do końca 20 min filmu na wielkim ekranie, to ładne
hamburgeje oraz pieczona/smażona kiełbasa, same pyszności
trochę jeszcześmy, a potem ja zabawili z dzieckiem na ogrodzie, ślimaki, piaskownica, jeżyny, te sprawy
***
wracamy o 17, dziecko zasnęło sobie na 20 min w aucie, Mama dzielnie targała graty do góry
w domu je rozpakowywałem, wystrzeliłem truskawkowym mieliwem z butelki = straty płynu, reszta jakoś pracuje
kąpiel ok, ale zasypiane nie ok, przestałem pomagać dziecku, skoro ono i tak niereformowalne
uznałem te godziny zasypiania za stratę, muszę zastąpić głupie granie w oglądanie
***
wciąż jednak była dopiero 20:30, więc ruszyliśmy do gry
zaczęliśmy wolno, by pod koniec się rozwiną i nieco załapać, wygrałem 3 pkt zwycięstwa "Anno 1503" o włos
***
przed snem obejrzeliśmy pierwszy najprawdziwszy teledysk "Iron Man", aż się popłakałem ze śmiechu, niezłe
***
w nocy dziecko znowu dało do wiwatu, Mama poszła


8 sierpnia, poniedziałek

zatę Żono ma

musiałem podjeść pączka, bo śniadanie okazało się za małe, nawet z parówką
kiedyś umarł Mrożek i o nim teraz czytam z wyrwanych kawałków Gazety
***
przypomniałem sobie, że obejrzeliśmy najnowszy film Cohenów, imponujące, ale mało atrakcyjne, jak na dzisiejsze czasy = oczekiwałem więcej
***
na płytach nic nie ma nowego, chwilowo siedzę w necie, nie chce mi się zabierać za stare mp3
***
robota czeka
***
gdzieś tam są igrzyska, ale właściwie ich nie ma
***
nie mogę pominąć nieustającej grozy wiszącej, jakkolwiek dzisiaj czuję się nieźle:
https://soundcloud.com/drone-records/moljebka-pvlse-in-love-and-death
***
musiałem chociaż pod koniec ciężkiej pracy/jacy ci ludzie potrafią być gadatliwi przez tel
zajrzeć do
Assignment K (1968)
bo tam, po początkowych łatwościach zrobił się przewrót fabularny
następnie na wyjściu zaserwowałem sobie mini torcik, oczywiście z kremem i bezą
zdziwiony stałem niemal w upale, jeno mocno wiało
na wro chwila słonecznego ogrodu i pompowanie starego wózka (zapomniałem jak to z nim kiedyś było wygodnie na resorach)
wracamy
***
dziecko się pośliznęło, bo miało mokre rączki
kawa, kąpiel, mleko, zasypianie, tym razem krócej — 1,5 odcinka Johnny'ego Staccato
skoro jeszcze lato — wybrałem się na rower
dawno tego nie było: rower, las, Modest Mouse = dobrane połączenie
(od czasów spacerów ze śpiącym wtedy jeszcze dzieckiem nie bywałem, a dobrze tam jest)
po powrocie zapragnąłem wina i muzyki, więc do późna grzebałem się w naszych nagraniach LoFiles, 4 na razie, nuda, ale przyjemna, do niczego się nie nada, ale ja w tym porobię





wtorek, 30 sierpnia 2016

1–4.08.2016



(plany były inne, ale zostały w domu)
 
1 sierpnia, poniedziałek

zatę Żono ma

John Barry z The Royal Philharmonic Orchestra — słucham cały koncert, bo jest płyta na yt, a on wciąż tutaj działa. Sprawdzam płyty z dusty. cd.
***
jest praca, jestem rozpisany, chwilowo nie biją
***
zakupiłem rano zestaw pomniejszony, wracam do musli i jabłek, czuję głód
***
Mama po długiej małej drzemce wybyła na wro po słoiki i wielkie naczynie do ogórków
nie pozwoliłem sobie na chill, wybrałem opróżnianie lodówki z jabłek (wino, mus), w tym czasie oglądałem "Marsylię" (miasto w hd trza będzie wyciąć)
dzieci wróciły, późno z kąpielą, późno do snu, więc wyszedłem z pokoju o 22
jeszcze chwila roboty w kuchni i padłem
ach, obejrzałem dramatyczną końcówkę
El Clan (2015)


2 sierpnia, wtorek

zatę Żono ma

nielekko ze wstawaniem, jeszcze niedospanie, Henry James, apncerio
***
ogarnianie, zapracowanie
***
wróciłem, nieco w deszczu do domu, z drożdżówkami
gościa nie było, ale mieszkanie pięknie przygotowane, a dziecko w bardzo dobrym humorze (bo bez drzemki)
jak już skończyliśmy z kawą i drożdżówkami nastąpiły wieczorne i zasypianie
mimo że bardzo wcześnie, trzeba było porobić, więc bez grania w grę
fasolka — pasteryzowanie, drożdże — rozlewanie, mus z czekoladą — słoikowanie
więc już tylko do snu
Our Man in Marrakesh (1966)
z Sentą Berger
***
genialna wiadomość dla Mamy, wielka radość, gooooool!


3 sierpnia, środa

zatę Żono ma

ciężko ze wstawaniem, bus się wlókł, 262 więc do końca, Henry James w tłumaczeniach — cięte
***
jedni wracają z urlopów, inni idą, ja "ogarniam"
yt wciąż dział = wiele płyt
***
skoro środa, to zrobiłem przechadzkę (trochę na siłę) i objadłem się frytkami (bardzo na siłę), po wro/kolacja/kawa pojechaliśmy zatankować oraz do decathlonu, wspaniały sklep, można się zachwycić/zgubić, tyle że jechało gumą i innymi sztucznościami pozbawionymi tlenu
***
bez kąpieli, od razu do snu, szybciej poszło, tyle że robiłem rekordy w kwadracikach i wyszedłem o 21:12, zatem wieczorne, Marrakesh, i do snu


4 sierpnia, czwartek

zatę Żono ma

NIC nie robiłem przez wczorajszy wieczór, a robota czeka
dziecko obudziło o 5:30, już nie zasnąłem dobrze
za to w nocy dobrze czułem wczorajsze frytki
listy z dusty już dobrze przesłuchane i rozpisane (yt wciąż działa), są plany, są soundtracki
śniadanie obfite, tylko majonezu zabrakło do jajka, które ugotowała Mama, małosolne się zrobiły, dobre
***
sporo leżakowania, coś tam porobię
***
hah, wczoraj mi przypomniano, co jest najgorsze w tej tyrce — ludzie
***
ale skończyłem w drodze LnŚ (spisać), Mama dzwoniła o śpiącym dziecku, powlekliśmy się do domu, a tam jeszcze dużo czasu do zmitrężenia, była kolacja, były zabawy, krzyki też ("z imperatora na frustrata"), przejrzałem prasę (nowy Bourne, mały szkic o szpiegowskich), wypiłem kawę, trochę winyla i do późniejszej kąpieli
zasypianie stosunkowo szybkie, wolny o 21
ale w kuchni trzeba było ogarnąć, więc uporządkowałem gary do wtóru piwa
jeszcze przed snem policzyliśmy mięso, i z filmem do snu (ten z tych lepszych)




piątek, 19 sierpnia 2016

Książki. Magazyn do czytania, nr 6 / wrzesień 2012



— wywiad z Salmanem Rushdie — bardzo miły, ciekawostki
— Orliński o mormonach — historycznie i pop-historycznie
— Cyceron, jak wygrać wybory w USA (Obama 2) — cwane
— Wodecka całościowo o Masłowskiej, i życiorys i "nowa" książka (Koty)
— Leniarski o Jeremym Clarksonie — atrakcyjne
— Italo Calvino, Baśnie włoskie (takie se)
— Kurkiewicz o Susan Sontag (na podstawie 2 książek), mocne
— Bieńczyk o Francuzach w czasie wojny, uderzające (na podstawie 2 książek) = Brie i swastyka
— o introwertykach (eee)
— Rudnicki o "Main Kampf", tym pierwszym, list Thomasa Manna (!)
— socjobiologia i DNA (w sumie eee)
— Szczygieł, tym razem dobry
— 50 twarzy Greya, w znakomitej analizie (i zabawne!)
— savoir-vivre — trochę wczoraj, trochę dzisiaj, ala na co to komu
— Łobodziński o listach Johna Lennona, zabawna forma
— Gondowicz, Witkacy z duchami — historyczne, ale w sumie nudne
— książki, z których zaznaczyłem: Patrick Deville, Christophe Claro, Nicolas Bouvier, Jean-Pierre Le Goff, Christopher Hitchens, Rainald Goetz, Martin Walser, Sabrina Janesch, Roberto Ampuero, Daniel Titinger, czyli tak wielu, że małe szanse na przeczytanie
— niedługi i niezły wywiad z Rylskim Eustachym



czwartek, 11 sierpnia 2016

winyle kolor (sly 06)



122 pozycji

brać VINYL (oznaczone na żółto = nie widać)
5

2
The Venture Bros. — The Music Of J.G. Thirlwell Vol. 02 (2016) // Black Vinyl = kiepski nowoczesny ost, bardziej jak z gry komputerowej

3
Tim Chaplin — Broken So Bad (2012) BG037, z bandcampa, nie dosłuchałem tego rzępolenia do końca
MC5 — Kick Out The Jams (1969) to była moja kolejna próba zrozumienia epokowości tej płyty, nieudana
88 Ultra — The Witchtape (Instrumentals) (2015) // Splattered Vinyl = a to hip-hop
Garboski / Ghostal ‎– The Dog You Quit Kicking / Human Behavior/Uncle Mouse's Grave (2016) // Marbled Vinyl 7″ = czerstwo nagrane indie-emo i jakieś szroty, aż polsko to brzmi
Sun Bones / Best Dog Award ‎– Never Going Back / Regular Hits (2016) // Marbled Vinyl 7" = indie-rock, niespecjalnie nagrany
Sego — Once Was Lost Now Just Hanging Around // White & Blue Vinyl = elektro-indie
Death Grips — Bottomless Pit (2016) // Blue Vinyl = electro-punk
Sébastien Tellier — Marie et les naufragés (OST) (2016) // Black Vinyl = elektronika zwykła + kiepski wokal fr
Nowhere — Invisible World (2016) // Teal/Blue Split Vinyl = indie-srindie,
AJJ (fka Andrew Jackson Jihad) — The Bible 2 (2016) // Vinyl = folk-punk
The Out Crowd — Then I Saw The Holy City (2016) // Cream & Chocolate Vinyl 2xLPs = dla fanów Brian Jonestown Massacre buuuu
Touché Amoré – Stage Four (2016) // Deluxe Vinyl = współczesne am. Emo
Underpass — Red Reflection (2016) // Black Vinyl = The Cure
Yellowcard — S/T (2016) // Grey w/ Black & Cream Splatter 2xLP = bardziej typowe i amerykańskie Foo Fighters
Glasir — Unborn (2015) // 'Gleaming Grove' & 'Giallarbru' Vinyl 12" Eps = czerstwy post-rock, okładki jak z Hobbitonu
1-800-BAND — High Beams (2016) // Black Vinyl = am rock, Tom Petty
Cayley Thomas — Weird Love (2016) // Blue Bubblegum Vinyl = żeński rock
They Say The Wind Made Them Crazy — Far From The Silvery Light (2016) // Coke Bottle Green Vinyl 2xLP = nużące sperymenty na akordeon i dźwięki
Driftmachine ‎– Nocturnes (2014) // Transparent Blue Vinyl = elektroniczny ambient, na ANOST
S U R V I V E — RR7349 (2016) // Yellow & Bone White Vinyl = nieistotna pop-elektronika w 80s
Crotaphytus — Acanthosaura (2016) //Blood Vinyl & Black Vinyl = dark and industrial techno = właśnie
GOAT — Requiem (2016) // Translucent Red w/ Black Vinyl 2xLP = chóralny folk z world music
Furi Original Soundtrack (2015) // Pink & Blue Vinyl 2xLP = elektro, różni wykonawcy
2814 — Rain Temple (2016) // Clear Vinyl 2xLP = ładny i drogi wunyl (wyprzedany), ale to zwykła elektronika miast zapowiadanego ambientu
Sensate Focus — Déviation Heat-Treated EP (2012) // Black Vinyl 12" = elektronika
Caldera — Escapes (2016) // Limited to 200 Red Vinyl 12" = techno jak nic
Sensate Focus — Déviation Heat-Treated EP (2016) // Black Vinyl 12" = techniawka electro
Gatecreeper — Sonoran Depravation (2016) // Gold & Bronze/Red w/ Splatter Vinyl = death metal, z rykiem
Dead Rabbits — Everything Is A Lie (2016) // Deluxe Edition Clear White Vinyl = psych rock (Brian Jonestown), słabo nagrane
Dan Melchior — Filthy Frozen River Rag (2016) // Colored Vinyl 2xLPs = kolo z akustykiem i kiepskim wokalem

4
Alligator Indian — Spring I'm In (2012) kiepskie indie, z tej samej "wytwórni" co HIGH SUNN — BG021, z bandcampa
Bert Jansch — Bert Jansch (1965) wg pisarza serpentu miał być przełomowym graczem w encyklopedii rocka, a to tylko folk/akustyk/Simon & G
Devotion — Headspace Astronaut (2016) // Purple LP = stary grunge-metal a la 90s
Brother O’ Brother — st (2014) // bardzo White Stripes
Modest Mouse & 764-Hero — Whenever You See Fit (1998) // Half Blue/Half Yellow Vinyl 12" = specyficzna wariacja na dwa zespoły, historyczne jedynie, 14-minutowy numer
Kishi Bashi — Sonderlust (2016) // Clear w/ Multi-Splatter & Gold/Black Split Vinyl = elektro sperymenty, ale winyl ładny
Garden Gate — Dark Harvest (2016) // Electric Pink Vinyl = bitlesowski pop
Rachel Haden — July 6 (2016) // Blue & Splatter Vinyl = singerka na smutno, wokal w pogłosach
Eluvium — False Readings On (2016) // Grey-Colored Vinyl 2 LP = ambient,
Dust Moth — Scale (2016) // Pink/Translucent Red Swirl w/Orange Splatter, White Vinyl w/Pink Haze, Clear w/Red Center & Black, Red & Yellow Splatter Vinyl = metalowy new wave z żeńskim wokalem na pogłosie
Woods / The Men — Live at Pickathon (2016) // Black/White Hand Splatter Variants = brzmienie jak w pokoju, bo i nagrane w pokoju, długi trans, ale nieciekawie
Lotus — Eat the Light (2016) // Opaque Yellow Vinyl 2xLP = elektronika, sperymenty
Jefre Cantu-Ledesma — Songs Of Forgiveness (2014) // Black Vinyl = elektronika, sperymenty
Mistress — Hollygrove (2016) // Black Vinyl 12" = elektronika, sperymenty
The Lees of Memory – All-Powerful You (2016) // Clear Vinyl = raga rock :) czyli rock z sitarem, znamy już takie z przeszłości, poprzednie shoe to było coś
Angel Olsen — My Woman (2016) // Blue Vinyl = głos Lany del Ray, pani z Jagjaguwar, ale tym razem nudne
The Head and the Heart — Signs of Light (2016) // Off-White Vinyl = współczesny rozbudowany folk, Mumford & Sons
Late Night Tales: Ólafur Arnalds (2016) // Vinyl LP / Art Print = nic nowego
JEFF The Brotherhood — Zone (2016) //White Vinyl LPs + Tote Bag = jeden z gorszych nr z ich strony
The Avalanches — Wildflower (2016) // Alternate Cover & Red Vinyl 2xLP = nowy album hip-hopowych klasyków (http://www.porcys.com/playlist/avalanches-frankie-sinatra/)
Heavy Drag — Sábana Ghost (2016) // Purple & Black Vinyl = indie z mrokiem (Nick Cave)
Overhead, The Albatross — Learning To Growl (2016) // 180g Black Vinyl 2xLP = Ambient / ChillPost-Rock = eeee, fake, wszystko Light&Motion, jeno rozbudowane i dobra produkcja
Desmadrados Soldados De Ventura — The Grand Celestial Purge (2016) // Black Vinyl 4xLP = psych na zespół, inklinacje jazz-rock
Cool Ghouls — Animal Races (2016) // Translucent Blue Vinyl = true indie, folk 70s
Bear vs. Shark — Terrorhawk / Right Now, You're in the Best of Hands (2005/2003) // Opaque White Vinyl 2xLP / Two Albums, One Release! = post-hardocore, am. punk
Flight of the Conchords — S/T (2016) // Hand-Numbered 'Baby Poop Yellow' Vinyl = żarciki pop-rock, jak Tenacious D, więcej akustyków i elektro
Various Artists — BARO RECORDS COMP 001 (2016) // Green Marble/Translucent Emerald Vinyl = Ambient / ChillElectronicExperimentalPost-Rock = pitu pitu, ale nie drażni uszu
The Frightnrs — Nothing More to Say (2016) // Purple Splatter LP = rege/dub, Daptone Records
TAU — TAU TAU TAU (2016) // Deluxe Edition Milky White Vinyl = psych-folk
Tape Waves — Here To Fade (2016) // Grey & Blue/White Swirl Vinyl = indie-roczek, dreamy lekko, ładny winyl, drogo i nudno
Weyes Blood — Front Row Seat to Earth (2016) // Hand-Numbered 'Blue, Green & White Splatter' Vinyl = pieśniara, trochę 70s

5
Pinkshinyultrablast — Happy Songs For Happy Zombies (2009) //Red & Orange Vinyl 10" = ich pierwsza płytka
Loren Connors — The Departing of a Dream, Vol. V (2016) // Black Vinyl 10" = ambientowe sperymenty na gitarze
Various Artists — A Tribute to Pet Sounds (2016) // Black Vinyl 180g 2xLPs = garażowy tribute
RMFTM (Radar Men From The Moon) — Subversive II (2016) // White w/ Red Splatter 180g Vinyl = ten sam rytm, a nawet brzmienie perki jak "Headache" Kevinów
Red House Painters — Old Ramon (1998) // Smoky Clear Vinyl 2xLP = klasyczne smętki
Ø — Kantamoinen (2016) // Blue Vinyl 2xLP = sperymenty
Plastic Mermaids — Everything is Yellow and Yellow is my Least Favourite Colour (2016) //Slate Grey Vinyl EP = space-indie-rock
The Head and the Heart — S/T (2016) // Orange Swirl Vinyl = folk Sufjanowy, Watsonowy
Lee Moses — Time and Place (1971) // Red & Gold Split-Color Vinyl = soul
Pete Bassman — Lost In Space (2016) // Transparent Yellow Vinyl = elektronika za sperymentami
IAN SWEET — Shapeshifter (2016) // White Vinyl = niezal z damskim wokalem
Allah-Las — Calico Review (2016) // Marble-Colored Vinyl LPs + 7" = niezal pop w stylu 60/70s
Good Morning TV — S/T (2016) // Black Vinyl Eps = psych pop w pogłosach
ROAR — Impossible Animals (2016) // Transparent Pink Vinyl = indie-rock-pop z lekką psych 60s (Psychedelic Art-Pop), głównie Beach Boys
Sóley — Ask the Deep (2016) nie zmienia się, ładny clear winyl, na ANOST obniżka 12,74E
The Format — Dog Problems (2016) // Baby Blue Vinyl 2xLP = troszkę dixieland
Holy Wave — Freaks of Nurture (2016) // Clear Cream Vinyl = psych indie-pop-rock, brytolami zajeżdża, przyjemne ale, jest w tym trochę shoe
Ensemble — Ensemble (2016) // Black Vinyl 12" = electro-bity, trochę jazz
The Format — Snails EP (2016) // Olive Vinyl 12" = "domowy" indie-pop-country
Deeb — Slowmocean (2016) // 200 Black Vinyl / Help Press This! = niby hip-hop, ale chill podkłady są świetne, jak wczesna Emiliana, tyle że na dłuższą metę nużące
Heaters — Baptistina (2016) // Coke Bottle Green Vinyl = psych garaż

6
Solids – Else (2016) // Opaque Blue Vinyl 12" w/ Etching on B Side = indie-grunge-Sebadoho-podobne, fajne granie
OHIOAN — EMPTY / EVERY MT (2016) // Bone/Green Vinyl = alt country z banjo, ale niespecjalnie atrakcyjne, EXTRA winyl
Earring — Tunn Star (2016) // Clear Vinyl = psych-duo, lekkie shoe, dość wolne, ale emocjonalne, Fire Talk
Levitation Room — Ethos (2016) // 'Blue and Yellow Splatter' Vinyl = całkiem fajna true rockowa psychodelia 60/70s
Mary Lattimore & Jeff Zeigler — Music Inspired by Philippe Garrel's Le Révélateur (2016) // White LP = miłe, rzewne, ambient z harfą, jak muzyka ilustracyjna do fr filmu
Mitski — Puberty 2 (2016) // White Vinyl = wokalnie "japońska" Asia i Koty tylko z pełnym zespołem, bardziej kanadyjskie indie
Anthony Green — Pixie Queen (2016) // Black & Red A-Side / Yellow & Orange B-Side Vinyl = "kanadyjskie" indie
Vinyl Williams — Brunei (2016) // Turquoise Vinyl = psych-shoe-rock, zapuścić
Paul Orwell — Organized Blues (2016) // Blue and Black Vinyl = garaż 60s
Hockey Dad — Boronia (2016) // Tri-Color Vinyl = nie takie złe indie Yuck
Vetiver / Wolf People — Live at Pickathon (2016) // Split Black Vinyl 12" = am. lekkie niezależne granie rocka, trochę 70s, jak na koncert bardzo studyjnie nagrane, a na teledysku genialna scena w lesie
Mt. Mountain — Cosmos Terros (2016) //Clear w/ Splatter, Electric Blue & Blue-In-Milky Clear Vinyl = psychodeliczny rock, ekstra winyle
Inon Zur — Fallout 4: Soundtrack (2016) // Blue Vinyl 6xLP = hmm, dość klasyczna współczesna muzyka filmowa, jest co słuchać, i bardzo klimatyczne, jak w 007 Newmana
Morgan Delt — Phase Zero (2016) // Red Vinyl = ciekawa psychodelia z SubPop
Local Natives — Sunlit Youth (2016) // 'Band Exclusive' White Vinyl = chłopaki z wąsami włączyli elektronikę i klawisze
Marissa Nadler — Strangers (2016) // Wax-Sealed Black Vinyl = jak wyżej, tyle że to mi bardziej robi za dreampop
Conveyor — Ready Not Ready (2016) // White & Clear-in-White Vinyl = psychodeliczne indie, ciekawe
LSD and the Search for God — S/T (2007) // Translucent Orange 12" Vinyl EP = debiut, shoe, My Bloody jak trza, całą można odsłuchać, dość lo-fi
Magic Trick — Other Man's Blues (2016) // Orange w/ White Vinyl = indie, akustyki, osobne niż dotychczasowe
Pfarmers — Our Puram (2016) // Numbered Pink Vinyl = indie, Sufjan, National
Toro Y Moi — Live from Trona (2016) // Pink Vinyl 2xLP = Daft Punk
Black Marble — It's Immaterial (2016) // White Vinyl = Joy Division! + The Cure
Dinosaur Jr. — Give A Glimpse Of What Yer Not (2016) // Clear & Blue Vinyl = co ciekawe, to nie jest złe!
Lymbyc Systym — New Varieties (2016) // Bone White Vinyl 12" = elektronika, ale przyjemna, nieco 80s, melodyjne

7
Yumi Zouma — Yoncalla (2016) // Pale Green Vinyl = TAKI najlepszy elektro pop, bardzo miłe do słuchania
Drakkar Nowhere — S/T (2016) // Crystal Clear Vinyl = sci-fi psych, cosmic lounge, space porn = ciekawe, Tame Impala podobne
Sir Robin & The Longbowmen — S/T (2016) // Black Vinyl = psych-rock 60/70s, ale taki dobry
STAR — Devastator (2007) // Transparent Red Vinyl = true shoe, ładny czerwony winyl
Newmoon — Space (2016) // US & EU Variant Vinyl = dream-pop-rock, śmierdzi post-rockiem, ale jest energia EMO oraz wokal w pogłosie
Thee Oh Sees — A Weird Exits (2016) // 'Bloodshot Eyeball' and 'Murky Web' Vinyl = jak zwykle
My Invisible Friend — S/T (2016) // Deluxe Edition White Vinyl Eps = bardzo zacny współczesny italian kraut/shoe, 17-minutowy nr
White Mystery — Best Friend (2016) // tylko singiel słyszałem, ale jest bardzo groovy i obiecująco, jakby folkowo-60s kobiecy White Stripes

8
Radiohead — A Moon Shaped Pool (2016) // Special Case Bound Edition Vinyl 2xLP & Limited Edition White Vinyl 2xLP = trochę śmierdzi starością, ale chyba będzie mi się podobać
LVL UP — Return to Love (2016) // Orange Swirl Vinyl = SubPop = Built to Spill, Rogue Wave, lżejsze, ale koniecznie, takie jak za starych czasów!
Psychic Twin — Strange Diary (2016) // Metallic Gold Vinyl = disco-dream-pop

10
ORB — Birth (2016) // 'Toxic Pool' Colored Vinyl = genialne połączenie Black Sabbath i Floydów z Barrettem, z Australii, prawie kupuję
Negative Gemini — Body Work (2016) // Black Vinyl = mój nowy faworyt dream popu
Sunny Day Real Estate — How It Feels to Be Something On (1997) // Limited 'Loser' Edition Yellow Vinyl LP
Sunny Day Real Estate — How It Feels to Be Something On (1997) // VMP Exclusive Red & Orange Vinyl = ładniejszy



środa, 10 sierpnia 2016

xls_42




50 folderów

Devendra / Emiliana / Peaches

dwie były wcześniej
raz winyl
3 x brać

1, 2
brak

3
Emiliana Torrini - Croucie d'ou la (1995)
Nosowska - 8 (2011)
The Beach Boys - Smile Sessions CD2 (2011)
The Beach Boys - Smile Sessions CD3 (2011)

19 x 4

5
Devendra Banhart - The Black Babies (EP) (2003)
Devendra Banhart - Little Yellow Spider (Single) (2004)
Ducktails - III Arcade Dynamics (2011)
Sic Alps - Napa Asylum (2011)
The Beach Boys - Smile Sessions CD1 (2011)

6
Devendra Banhart - Oh Me Oh My (2002)
Fergus and Geronimo - Unlearn (2011)
Godstopper - Empty Crawlspace (2011)
Stephen Malkmus And The Jicks - Mirror Traffic (2011)
tableau 148 - 15 grudnia 2011

7
Devendra Banhart - Nino Rojo (2004)
Devendra Banhart - Rejoicing In The Hands (2004)
Big Troubles - Romantic Comedy (2011)
Emiliana Torrini - Love In The Time Of Science (1999)
The Men - Leave Home (2011)

8
Devendra Banhart - Cripple Crow (2005)
Caveman - CoCo Beware (2011)
Cymbals Eat Guitars - Lenses Alien (2011)
Przeboje Listy Troojki wyboor

9
Emiliana Torrini - Me And Armini (2008)

10
Devendra Banhart - What Will We Be (2009)
Autolux - Future Perfect (2004)
Autolux - Transit Transit (2010)
Emiliana Torrini - Fisherman's Woman (2005)
Piero Umiliani - La Legge Dei Gangsters (1969)



 

xls_41



59 folderów

Funkadelic / starocie

1
brak

2
Dr. Feelgood - Collector's Edition (1975-2006)

15 x 3
22 x 4

5
Blessed End - Movin' On (1971)
Eric Burdon Band - Stop (1975)
If - third (1971)
Neil Merryweather - Vacuum Cleaner (1971)
Nosferatu (1970)
Raw Material - Raw Material (1970)
Smoke - Carry On Your Idea (1969)
Stone Garden - Stone Garden ( 1969 )
Stonehouse - Stonehouse Creek (1971)
Strife - Rush (1975)

6
Crack the Sky - Same (1975)
Funkadelic - Funkadelic (1970)
Funkadelic - Standing on the Verge of Getting it On (1974)
Spencer Davis Group - The Best of
Standells
The Illusion - If it's so (1970)
The Primitives (1964)
Thundermug - Strikes (1972)
Todd Rundgren - Fox Theater (1971)

7
Funkadelic - Free Your Mind...And Your Ass Will Follow (1970)
Pulp Fusion Vol 7 The Harder They Come