piątek, 4 kwietnia 2025

Holiday Fun Club – Holiday Fun Club (2008)

 


kariera to im może nie wyszła, nie są źli ci Niemcy

jest chwilowo za dużo (zbyt szybkiej) mechaniki i pokrzykiwania (Polska "śpiewa"), ale ten new-wcale-nie-new-wave jest bardzo fajny w tym temacie + brytyjskie zespoły gitarowe tego okresu

wziąłem to z Juno, bo niedrogo i kilka numerów idealnie wpasowuje się w debiut New Order (im dłużej słucham, tym bardziej przyzwyczajam się do innych), plus okładka i wkładka mają LOVEWORMS'owe czaszki = na czasie

zresztą, choćby dla tego numeru warto było:

https://youtu.be/GMWJeF-6Pao




środa, 2 kwietnia 2025

kurcze, byli starzy nawet kiedy byli młodzi – The Promise Ring

 


niemniej, hymniczne

https://youtu.be/JUSbxhil1nA

https://youtu.be/-v0eMkb3ASY



Val Edward Kilmer (1959 - 1 kwietnia 2025)

 


zawsze mogło być gorzej
podobno naprawdę śpiewał w filmie "The Doors"
Top Secret! zapewne najlepsze
a niby jeszcze 4 mam zapisane do obejrzenia, np. z agentem Andrew Pryzwarrą
podobnie jak w przypadku ostatniej projekcji "Szklanej pułapki" początek "Heat" był co najmniej zaskakujący pod względem scenariusza i sztampy kina policyjnego 90s - chyba wymaga zrewidowania to kino magicznego nierealizmu


środa, 26 marca 2025

The Boojums

 


moi ulubieni kanadyjscy Breeders wciąż są nadaktywni! yei 
https://youtu.be/YDK6pBR2f1I?t=2



środa, 12 marca 2025

Hank / Office Dog / C Turtle / Van Houten /A Country and Western / Cardinals

żyjemy w epoce naprawdę krótkich realeasów, stąd każda wędrówka po setliście spoti obiecuje niespodzianki, które mogą nie przetrwać następnego kwartału, np.

Hank

są młodzi (chyba), mają świetne foto


muzykę oczywiście też, zobaczymy się później
https://hankbandhank.bandcamp.com/
***
następnie wskakuje nowozelandzkie Office Dog, na których zachorowałem, bo miałem subskrypcję country'owego New West, którzy (ci pierwsi) są na zabój, absolutny emo fenomen (na razie jestem na 100% w winylach – koszty były, ale ja przecież nie dbam o koszta)


absolutnie mnie fascynuje jak się nagrali, to brzmienie i miks jest mokrym snem
***
(oczywiście od jakiegoś miesiąca jestem znowu na wojnie, co mocno zaburza mi zmysły)
***
C Turtle znam oczywiście na pamięć, poza tym że jest dobre, to czasami bywa zabawne
***
Van Houten 


jest pierdolonen absoluten
(ceny niezmierzone) ale warstwy doświadczeń, które cynicznie (zapewne) wykorzystują w twórczości, w dodatku absolutnie bez skazy, są tak oszałamiające, że trudno mi zareagować inaczej niż uwielbieniem, kurwa, jaka tam jest produkcja i precyzja wykonania bez żadnego zbędnego dźwięku – odkrycie sprzed 3 dni
https://vanhoutenuk.bandcamp.com/album/the-tallest-room-expanded-edition
***
A Country and Western to już oczywisty klasyk (równie drogi), cieszy się niesłabnącą popularnością (33 tys.) (zasłużenie), cudowne miękkie naturalne brzmienie, nieskrępowane wokale (Pavement), ale podwojone (Sebadoh) i wszystko jest tematycznie dopasowane, nawet zagrają 19 marca w Foto Club w Philadelphii, co jest kolejnym przykładem na to, że łykam internetowe wieści wbrew ich realnym oddziaływaniom


no ale skoro to jest lepsze niż światowa czołówka, to czy powinienem się martwić?
***
jest też Cardinals (takie sobie ok, ale gitarowo idą pod wczesne Radiohead)
***
uogólniając, to jest ważne, bo kiedyś śledziłem wszystkie single jakiegoś zespołu z SF (zasięgi i wrażenie), który zresztą obudził we mnie wolność free-grania (tzn. też tak chcę!), to było wspaniałe, genialne i nagle jest tylko historią
pewnie lata 60 w UK musiały być niezłe
***
to był mój dzisiejszy live, a teraz idę na minionki (ale one jako one), bo jutro zabierają mi komp