poniedziałek, 26 marca 2012

Sharon Jones and the Dap Kings — 13.03.2012, Teatro Circo Price (Madrid)

— bilecik 23E
— ale jakaż to sala!
— może nie za blisko sceny
— ale jakaż to sala!
— wyobrazić sobie największy duży bęben do perkusji
— rozległości śpiewającej pani z chórku były ponad to
— w roli głównej Sharon Jones, ponadto występy wokalne dwóch pań oraz kierownika muzycznego zespołu
— na bosaka
— afro afro afro!
— zadziwiające: sekcja rytmiczna była biała
— na basie kobieta (też zadziwiające)
— scenariusz, ruch sceniczny, brzmienie
— ta co wolała umrzeć niż zagrać w Bygdoszczy może się schować
— całkiem wiele pamiętałem w płyty
— koncertowo dużo lepiej
— bo: piosenki ok, ale 6-7-minutowe funkujące transidła, mniam
— to jak być na koncercie Jamesa Browna w spódnicy
— mistrzowska podróż w czasie



Brak komentarzy: