piątek, 27 maja 2011

Naked Lunch (1991)


wtorek, 24 maja
Zdobywasz punkty — wygrywasz nagrody. Doszło do walki wręcz (za to nie ma punktów). Wygrałem i nie musiałem sprzątać na chacie (punkty). Zatem posprzątałem troszeczkę (punkty). Potem poszedłem do fryzjera. Jak tylko nie ogalam się na łyso zdobywam punkty. Mistrz.

środa, 25 maja
Sprawki:
Okazało się, że to wino jabłkowe, a nie pomarańczowe; ale jest z tego też korzyść: pomarańczowe jeszcze stoi i ma się dobrze.


Heh, Wojt też był na pieszej pielgrzymce do Cz. I Mich. Kto śpiewa, dwa razy się modli. Bębny są od Murzynów = szatan. Wojt, jak tylko zobaczył gadającą dupę, od razu zapragnął obejrzeć ów obraz.
Osobowości analne? Wyrzuciliśmy w ch.. metronom, bo nam przeszkadzał w graniu. Od razu śpiew i granie lepiej nam wychodzą. Pyszczku mówi (podsłuchiwała), że to ładne piosenki. Great Debaters (2007). Ot, kolejny film z Murzynami.

Naked Lunch (1991). Peter Weller. Z wielkich liter. PETER WELLER. Ktoś znakomicie nagrał jego kwestie mówione. Obrzydliwe i fascynujące. Minęło ponad 10 lat (a to jest dużo czasu), a odczucie pozostaje niezmiennie to samo. W jakimś sensie "efekty specjalne" przypominają mi "The Thing" (1982). Nie czuję się też jakoś specjalnie zszokowany. Jak jest dobra impreza, to różne rzeczy mogą się wydarzyć. Pewnie gdybym urodził się później to nie pił bym piwa właśnie. Jak ktoś nie zrobił sobie w życiu Las Vegas (Fear and Loathing in Las Vegas, 1998) — to my tu o czym. A TY — jaką masz maszynę do pisania?


Brak komentarzy: