poniedziałek, 29 marca 2021

Alexander Povetkin


 to po drugiej walce z Dillianem Whyte'em chyba pora pożegnać mistrza


środa, 24 marca 2021

Wild Pink


a video mi się podoba, bo zawsze jest coś ekscytującego w tym, co niedostępne, a jeżeli było dostępne chwilowo, to nigdy nie było satysfakcjonujące, no i to odwieczne zastanawianie się: po coś oni te wszystkie skrzynie z kablami muszą mieć!
https://youtu.be/DiMomAgyqSc

trochę szkoda, że oni (czyli Wild Pink) poszli w tego Toma Petty'ego, bo obecnie to jest mega amerykańska (dwójnasób) produkcja, do której jest mi się ciężko przekonać, acz nie mogę odrzucić, w końcu się starzeję, słucham Coldplay, Keane, Today Is The Day...

niemniej ten lawendowy jest mój od dawna i oczywiście wolę odgrzewanie tych samych pomysłów na modłę 90s, stąd ów sentyment, a i nastrój płyty - whoa

(idę dzisiaj na te zakupy klasyków, ciężka praca w domowych warunkach wymaga rekompensaty)


poniedziałek, 22 marca 2021

to mnie bardzo zaimponowało


 Czechoslovakia - HVST

Bajkonur rec. - 2019
Indie, noise, grunge, shoegaze
Rated: ****

A little different from our usual fare, drifting in from Gdańsk, Poland in a haze of noise and melancholy come deceptively named trio Czechoslovakia, who play a fittingly tricky mix of indie pop-rock covered in waves of harsh distortion on their third LP HVST. Playful melodies bounce and glide under a thick coat of screeching, grinding fuzz, topped off with ghostly vocals adding to the eerie and wistful proceedings. At the more rocking range of Czechoslovakia's sound is album highlight "wstyd" (Polish for "shame"), with its driving drums and repetitive riffs building an energetic groove alongside haunting, echoing vocals. When the distortion kicks up a notch, the vocals respond in kind, creating a cavernous sound verging into noise rock. On the other end of HVST's spectrum lies "ciała" (Polish for "body"), laying down a simultaneously busy and languid drumbeat that would be right at home on an All Them Witches tune, accompanied by minimal, floating guitar. The track is an impressive mix of relaxing groove and toe-tapping beat, and is smoothly followed by closer "chwasty" (Polish for "weeds"), which brings the album to an operatic and melancholic end in a wash of lush noise. With HVST Czechoslovakia have built an emotional record that successfully joins sounds rarely found together, covering poppier melodies with a jolting crunch and wail of distortion to create one of the most unique releases of the year.

(Written by Kyle / Shastabeast)



czwartek, 18 marca 2021

plik wszystkiego


coś, co oglądałem miesiąc, dwa temu, prehistoria

S*P*Y*S (1974) = komedia z  Elliottem Gouldem, Donaldem Sutherlandem oraz niejaką Zouzou / ciekawe, że Sutherland jest tym nieśmiałym, nieco przestraszonym i bardziej głupkowatym / Elliott Gould = lubię (obejrzałem 10, ale głównie dzięki serii Ocean's) / oczywiście, że jest głupawe, można powiedzieć, że prymitywne, ale bawi mnie ta lekkość i oczywistość / kilka pomysłów zabawnych - szkło kontaktowe u psa / trzecioplanowo Władek Schejbal // zasadniczo na tym poziomie lekkości i absurdu do końca (np. sceny podczas ślubu) / rozrywkowy film / 

Boccaccio '70 (1962) = bardzo długi, 4-nowelowy obraz / w zasadzie często smutny, a nie wesoły /  Fellini, Visconti, De Sica i Monicelli / pierwszy odcinek społeczno-włoski o zakazie małżeństwa wśród pracowników fabryki / w drugim Fellini usiłował być zabawny przerysowując i gigantyzując erotyzm Anity Ekberg wobec typowych stróżów moralności (to ta piosenka najczęściej się pojawiała na winylu) / okazało się, że Romy Schneider w ogóle nie jest sexy, tylko zimną Niemrą, i gdzieś tam między jej chudymi łopatkami kryje się jakaś atrakcyjność - to odcinek ze sfer hrabiowskich / więc przy niej Sophia Loren to wulkan erotyzmu, zaś sama nowela jest pełnym blasku i folkloru obrazem wsi/wiejskiego miasteczka i tu historia jest rozegrana charyzmą Loren i ulgowym potraktowaniem poważnego tematu

Carey Treatment (1972) = James Coburn! / a prócz tego piątkowo-sobotnie obyczajowo-kryminalne kino nocne, zanim jeszcze weszły nadmierna brutalność i pościgi samochodowe // mam takie wrażenie, że Coburn jest hippie super-bohaterem-lekarzem, który zaciągnął swoją pewność siebie od Dereka Flinta / do tego muzyka Roya Budda, aczkolwiek najbardziej zrywny nr jest podczas napisów początkowych // 

tegoś to mało słucham, odświeżam(łem) się:

nowość od Piero, też funkująco-psychodeliczna:
PIERO UMILIANI, Grazie! 2LP

Phil Elverum po 17 latach ponowił The Microphones, Porcys mógłby o tym pisać, gdyby żył (co zabawne, na fb umieszczają głównie "nekrologi")


miało być kupowane, ale nie było:


środa, 17 marca 2021

Yaphet Frederick Kotto


obejrzałem ponad 3 filmy oraz komentarze DVD, więc się wypowiem
o, to już
myślę, że to jest dobry numer funeralny, taki opty:
https://youtu.be/qQ0TtgsV1fY

wtorek, 16 marca 2021

Anthony Joshua i Tyson Fury


wcale się tak nie czuję po tych 519 stronach, ale niech będzie 
oraz że historię piszą zwycięzcy (groza też jest):


czwartek, 11 marca 2021

Sumack vs. Nude Party


dzisiaj krótko bo muszę spać przed obejrzeniem 007 przed tyraniem

i love 90s
Sumack ma wiele bardziej innych rzeczy (bo jest Cake - drummer, Experimental Pop Band, Beck, Eels i Gorillaz zanim oni powstali) niż "Ballad of Frank & Charlie", ale takie rzeczy nie zdarzają się codziennie (to nawet nie jest półka najlepsze rockowe ballady wszechczasów, bo to nie jest rock), to jest coś więcej, jest tru

z drugiej strony mamy pofarbowanych urwipołci z Naked Giants (zawsze mi się mylą z Nude Party, ta sama literka) (aczkolwiek NG są k dobrzy), których stylistyczna ballada (bo oni to robią) jest cyzelowanym atakiem na tę sferę, i, nie można im odmówić skuteczności (jakkolwiek oni odwołują się do hippie pop-rocka, tutaj)
zatem mamy medal, chyba złoty?