piątek, 30 sierpnia 2013

Odcinek z drożdżami i drożdżówką



26 sierpnia, poniedziałek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca oglądamy prawdziwe s-f.

Cóż to tam było ciekawego. Afera z drożdżami i smakosz z drożdżówką. No ale pracuje jak dziko i nie pozwala spać w nocy.
Dokończyłem ja Umpę na brudno (wciąż zadowolony), przygotowanie pesto i zabieramy się za śmiercionośny seans.


Potem dobre sny o klonach.
Potem mroczna muzyka o kosmosie: Clint Mansell — Moon (OST) (2009).
Wiadomo, że człowiek wytrzymuje trochę dłużej niż 3 lata, ale to nie przynosi dużego pocieszenia. Niemniej — film s-f znakomity.




czwartek, 29 sierpnia 2013

Odcinek z silikonem na krwawo


Leonardo Bazzaro — Lombardczyk

24 sierpnia, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca robiliśmy sobie co godzinę zawody w wysychanie.

Do snu ok. 4, ze snu ok. 11:30 i nawet do sklepu zdążyłem. Potem w godzinnych przerwach między korektą skrobanie, domestosowanie i silikonowanie okolic brodzika. I nawet kran dokręciłem. Jeszcze chwila i wracając do domu będę mówił: "a może bym dzisiaj trochę pomajsterkował"? Buchachachacha i tak jeszcze przez trzy strony.
To się nazywa być zakrwawionym w boju.
Wino i kości.


Gita al Lago Maggiore

25 sierpnia, niedziela

Odcinek z patelnianką ziemniaczaną

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zajmowaliśmy się pracami domowymi.

To ja jednak uznam, że "Scary Movie V" było lepsze niż dwa smutne odcinki South Parku ze sraniem. Dobra — śmieszniejsze. Ja z moim prymitywnym poczuciem humoru miałem co rusz okazję do parskania.
Ponieważ japoniec nie poszedł, to wziąłem "starych" Lakers z Byunem — to był chwilami naprawdę koszykarz.
Śniadanie na wypasie z kolorami.
Dokończyłem korektę i zająłem się Umpagalore 2 — wstępy ku pamięci. Mówisz, że to teraz brzmi wyjściowo, właśnie, a ja nawet jeszcze nie zacząłem nagrywać. Te 4 numery: zadowolony.
Obrobiłem jakieś 10 kg i styrałem kręgosłup, ale wciąż mogę dźwigać ciężary. Tym razem na pewno się uda.
Danie jednopatelniowe, ale bardzo udane i prawie śródziemnomorskie.
Zdjęcia (nie-odtwarzanie dvd), odcinki.
A nasze ogórki są już naprawdę małosolne.
 
Kanal in Venedi

Mottarone
http://archiviodelverbanocusioossola.com/tag/leonardo-bazzaro/page/2/



środa, 28 sierpnia 2013

Odcinek z Allenem




23 sierpnia, piątek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca cali w rozjazdach.

Wobec inwazji zbieraczy musiałem się wybrać. W 2 godziny i 20 min zebrałem 13,5 kg, po czym zdążyłem do domu, gdzie pospiesznie wyszykowałem się, przygotowałem wałówkę na pół nocy i pojechałem.

BLUE JASMINE (2013), 98 min



ANNIE HALL (1977), 93 min


CO NAS KRĘCI, CO NAS PODNIECA (2009), 92 min


Na ostatnim nie zostaliśmy, bo to niedawno było.



wtorek, 27 sierpnia 2013

Odcinek z wolną pracą w dniu pracy również korektę robię pierwszą od dwóch lat ale nie to najważniejsze




22 sierpnia, czwartek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca dokonaliśmy zwiadu aroniowego.

No to jadę. Mógłbym opisać całą trasę i przygody, jakie mnie spotkały. No kierowca rajdowy to ze mnie nie będzie, ale przeżyłem.
Potem (i wcześniej też) roztrzęsiony na cały wieczór. Ale ze wsparciem.
Ale powiedzmy tak: ze Strzyży na Łostowice w 33 minuty z rana (!), ponadto zwiedziłem Kowale i zakupiłem chleb na zakwasie. Coś tam się udało.


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Odcinek z wolną pracą



19 sierpnia, poniedziałek

Odcinek z wolną pracą w dniu pracy

My drogi i Miłościwie Nam Panująca gdzieś już w sennej malignie.

Trza przyznać, że NYK-SA znakomity i emocjonująca końcówka + Rasheed. NYK w znakomitej początkowej formie, która zapowiadała coś więcej niż II rundę play-off.

Więc bilety na Allena. Pewnie będą ze 3 pary w kinie.
Jeszcze ser po drodze, a potem mini seans ze Scary MoVie (2013). No się roześmiałem dwa razy, takie to głupie — w sam raz dla mnie.
I wtedy zapakowawszy wszystko pięknie — przez las.
Ach, bo ja miałem taki dzień w pracy, że nie pamiętam kiedy i że w ogóle coś takiego mogłoby być. Miałem czas normalnie popracować. No szok.
Więc w tym dobrym nastroju, żebyśmy się nie nudzili na próbie, nagraliśmy szlify tego co dotychczas, na 4 mikrofony, co by każdy słyszał swoją gitarę, bo perkusję to słychać zawsze. Były drobne problemu z pojemnością dysku (mp3 do słuchania sobie musiały pójść w niebyt), coś i tam ucięło w trakcie, ale dam radę dokleić (ja nie dam rady dokleić?!), a nagrywało się czysto i bez przesterów. Dobra robota.
A potem dokąd to bieżysz chłopczyku, przez las, z plecaczkiem, siateczką i statywami do mikrofonów, przez las ciemny, i niesforny. Hu!

Ty mi pokazałaś, potem ja Ci pokazałem, skubnąłem, i padłem jak nieżywy trup. (dzikie psy dingo). Potem też pokazałem, choć nic mi się nie śniło. Czyli znowu obrabianie plików — yei! Tak piknikowo było przed samą próbą.

==============================
20 sierpnia, wtorek

Odcinek z wolną pracą w dniu pracy również

My drogi i Miłościwie Nam Panująca klasycznie pod wieczór z prezentami.

Ponadto buszuję na Stogach, mam jedzenie, mam kasetę. I tę potwornę książkę. I jeszcze zrobiłem foto zachodu słońca. Po czym padłem bezprzytomnie. Ponownie.

==============================
21 sierpnia, środa

Odcinek z wolną pracą w dniu pracy również korektę robię pierwszą od dwóch lat

My drogi i Miłościwie Nam Panująca nie omijamy jakże ważnej dla niektórych delikatnej kwestii.

Się nam spieszyło na próbę, imć Murgrabiemu również, ale nie zdążył.
Omówiliśmy już wszystko, nawet musieliśmy coś zagrać.
Potem już wszystko regularnie i plany mamy. Dramaty kuchenne w dziupleksie, a oni nam tego netu nie chcą włączyć, no nic — jutro egzamin z jazdy.



czwartek, 22 sierpnia 2013

Odcinek z resztą długiego weekendu



17 sierpnia, sobota

Odcinek z objadaniem się

My drogi i Miłościwie Nam Panująca mamy tę zapowiadaną atrakcję

Jedziemy na Siwiałkę, ja prowadzę. Brzoza za pasażera.
Dużo jemy, ja piję, kąpię się, robię delfina, taki wypoczyn na dworze.
Nowy zawijas: majong.
You Only Live Twice (1967) — 7,8 giga: szacun. Trochę się trzeba było nagimnastykować, jednak 100 giga w lapsie to tyle co nic.

==============================
18 sierpnia, niedziela

Odcinek ze spacerem oruńskim

My drogi i Miłościwie Nam Panująca
mamy tę druzapowiadaną atrakcję, ale mniejszą.
 
Hannah and Her Sisters (1986) — mimo gagów jednak poważne kino. Chyba taki klasowy film z dobrą konstrukcją. Spacer oruński (nic nowego), tyle że auto dalej, ale za to cmentarz, tesco i duże zakupy teraz już naprawdę na zapas.
Potem zmęczone odpoczywanie, kojący, odświeżający pobyt na balkonie, potem zapamiętać jak z tym pop-cornem było, polscy malarze i tyle na razie.


środa, 21 sierpnia 2013

Odcinek z nagłą śmiercią



15 sierpnia, czwartek

Odcinek z kompletnie wolnym dniem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca nie po raz pierwszy odkrywamy, że jestem HDlover.

A Fine Madness (1966) (Sean Connery) — doobejrzane. Ameryka w dobie rozwoju psychoanalizy i kobiet na rozdrożu, gdzieś między znudzoną panią domu a kelnerką w barze szybkiej obsługi. Teoretycznie komedia, ale ze strasznie seksistowskim podtekstem. Wbrew pozorom (opowieść o niespełnionym poecie — co za bzdura!) pełna slapstikowych bójek i cudacznych pogoni. Niby była w tym jakaś treść, ale całość nie wykraczała poza zobowiązania rozrywki — czy lekkiej? tu można polemizować uaktualniając do dzisiejszych przekonań (przemoc domowa i nieszczenie sprzętu - mnie to nie bawi). Takie czasy. Joanne Woodward
bardzo dobrze aktorsko. Connery robiący taneczny układ choreograficzny z aktówką przekomiczne. Poza tym absloutnie nieprzekonujący, dodatkowo widać myśl przewodnią producentów, by wykorzystać jego aktualne emploi podrywacza i zdobywcy niewieścich serc (ciał). Więc, dlaczego James Bond? Bo tam jest wszystko formą i pozostaje nieustająca zabawa (kiedy już fabułę do cna) studiowania gestów, chwytów, powiązań, współdziałania marki, profesjonalnej produkcji, a w późniejszych latach wspomagania legendy i bazowania na nawiązaniach do powtórzeń. Pasjonujące.
Bonus do filmu: Irvin Kershner reżyserował "Imperium Kontratakuje".


Prócz tego przejrzałem książkę o ekspresie kaszubskim i to jest pożywka na dalsze spacery, zwłaszcza że plany mówią, że część stare lini wciaż pozostaje, zatem zwiedzać. I jeszcze nitka przez Owczarnię — to nowość. Ponadto wystudiowanie planu miasta z XIX wieku wreszcie człowiek nabrał pojęcia po kiego grzyba ten bastion św. Elżbiety. Sieć wodna w Gdańsku była imponująca, prawdziwie niderlandzkie miasto.
Beck dwa single tego roku: "Defriended" oraz "I Won't Be Long". Oczywiście, że ściągnąłem sobie już wszystko powyżej "Odelay" do przypomnienia se.
Gołębie nie robią nam dzieciarów pod rowerem.
Ty masz wychodne (przecież wiadomo, że się nie chce), ja jestem HDloverem i jest szał, a potem się posikam w gacie.


16 sierpnia, piątek

Odcinek z brzozą

My drogi i Miłościwie Nam Panująca oglądamy "Ed Harris w kosmosie".

Piekarnia i leniwe przedpołudnie.
Kawałek An American in Rome (1954). To nawet bawiło!
Najpierw małe/duże zakupy w jednym miejscu a potem brzoza!
Gulasz z dyni hokkaido. Dobra dynia. Dobry gulasz.
I prawie wszystko byłoby dobrze, gdyby nie trzasło mi 500 giga pamiątek.
Dramat no po prostu.
The Abyss (1989). Dramat no po prostu. A pierwsza połowa taka trzymająca w napięciu.