tydzień był wyjątkowy, bo trzy próby w tygodniu (JZTZ, kevin, Wojt) to dosyć zajęć na wieczory
używamy jednocześnie 3 pieców, 4 gitar, 2 mikrofonów i laps leci z wieżya póbka fajna, wygodna, puszczamy muzę z lapsa, wojt gra na akustyku i śpiewa, a ja raz na basie, raz plumknę sę na gitarze, zrobię chórek — luksusogólnie miło to mi brzmi dla ucha — szczególnie wokal z akustykiem
***
żart domowy
leżę sobie w łóżeczku wieczorem, ogólne rozluźnienie przed snem spowodowało pewną u mnie obserwację, którą nie omieszkałem się podzielić z miłością mojego życia:
— ale mi jajka zjechały
Skarbie na to:
— chyba jadą





Drivealone mnie nie przekonuje, aczkolwiek jakiś tam sznyt porównywanego zeń Synny Day Real Estate pozostał
Renton zaskakująco słabo nagrany, jak na tak reklamowany współczesny "brytolski" band, sie mnie wokal nie podoba; bez szaleństw
natomiast Afro Kolektyw i ich "super" singiel "Przepraszam", to ja przepraszam, koleś śpiewa "r" podobnie do mnie, więc "przepłaszam" mnie bardzo rozśmiesza, oprócz tego, że to takie hip-radio-polo w stylu K.A.S.Y. i Norbiego 










mamy jakby szybsze i nieco błyskotliwsze czasy, że nawet rozrywka musi być na pewnym poziomie (u Seagala było z tym słabo — ale w "owych czasach" oglądało się to nieźle) (zresztą jak tylko jest w tv — to załączam)

w gruncie rzeczy pretekstowa fabułka zbliża "Transporter 3" do poziomu "Quantum of Solace" (a może na odwrót), podobnie z efektami wizualnymi — dlatego mamy takiego bonda, jakie czasy
zresztą — w tamtych czasach (których oczywiście nie ogarniam — bo mnie nie było), Connery też musiał się wydawać jakimś umięśnionym chamem, a teraz robi za wzór dżentelmena i jest niepowtarzalną klasą, z tym uroczym stylem retro (który wtedy retro nie był doprawdy)